Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Nauka

Może by zasiać co…

Może by zasiać co…? Złożone dzieje rolników i łowców-zbieraczy. Tak się zmieniały reguły gry

Przez długie okresy łowcy-zbieracze i rolnicy egzystowali obok siebie, współpracując i wpływając na siebie nawzajem. Przez długie okresy łowcy-zbieracze i rolnicy egzystowali obok siebie, współpracując i wpływając na siebie nawzajem. Mirosław Gryń
Przejście od łowiectwa do rolnictwa nie było nieuniknionym etapem historii ludzkości. Nie było też jednej „rewolucji neolitycznej”, lecz setki lokalnych „eksperymentów społecznych”.
Pierwsze ślady upraw, na które archeolodzy natrafili nad Jeziorem Tyberiadzkim w Izraelu, mają 23 tys.io_nia/Smarterpix Pierwsze ślady upraw, na które archeolodzy natrafili nad Jeziorem Tyberiadzkim w Izraelu, mają 23 tys.

Archeolog Gordon Childe prawie sto lat temu wprowadził pojęcie „rewolucji neolitycznej”, przez które rozumiał definitywne przejście z gospodarki zbieracko-łowieckiej na rolnictwo i hodowlę. Miało się ono rozpocząć ok. 10 tys. lat temu na Bliskim Wschodzie i rozprzestrzenić po świecie – długo nie dopuszczano nawet myśli, że mogły istnieć inne ośrodki tej innowacji. W tej wizji małe mobilne grupy łowców-zbieraczy ustępowały miejsca rolnikom, których styl życia był bardziej stabilny i wydajny. Opornych wypychano na wyspy, bagna lub inne nierolnicze regiony. Dziś wiemy jednak, że przez długie okresy jedni i drudzy egzystowali obok siebie, współpracując i wpływając na siebie nawzajem. Często pośrednikami tych kontaktów były kobiety.

Czytaj też: Polowania w pradziejach

Krewni aż po grób

Namacalnym świadectwem tych relacji są dziś cmentarzyska. Dzięki analizom pochówków i DNA można sprawdzić, kto był z kim spokrewniony i jak wyglądały więzi społeczne. Z paleolitu znane są bardzo nieliczne wspólne pochówki i zazwyczaj nie leżą w nich osoby spokrewnione genetycznie. Ok. 34 tys. lat temu w Sungirze na Syberii dwóch chłopców, wyposażonych w tysiące paciorków z kości mamuta, pochowano twarzą w twarz. Analiza DNA wykazała, że nie byli braćmi, jak wcześniej sądzono. W potrójnym grobie z Dolnych Věstonic na Morawach sprzed ok. 31 tys. lat jeden z młodzieńców był niepełnosprawny, więc zakładano, że pochowano go z bliskimi, ale badania genetyczne to wykluczyły. Wyglądało więc na to, że składanie kilku ciał do jednego grobu miało znaczenie symboliczne lub społeczne, a nie rodzinne. Nie zawsze jednak tak było.

Na Gotlandii ok.

Polityka 14.2026 (3558) z dnia 31.03.2026; Nauka ProjektPulsar.pl; s. 67
Oryginalny tytuł tekstu: "Może by zasiać co…"
Reklama