Zazdrość i ewolucja
Zazdrość i ewolucja, czyli jak się rodzi miłość. Może single powinni rozejrzeć się wokół siebie?
KASPER KALINOWSKI: – Miłość musi być ślepa?
MARTA KOWAL: – To przekonanie głęboko zakorzenione w naszej kulturze. Szekspir w „Kupcu weneckim” pisał, że miłość jest ślepa, a kochankowie nie dostrzegają „uroczych głupstw”, jakie popełniają. Również nasi badani często przyznają, że noszą taki obraz miłości. Szczególnie na początku.
Sporo w tym racji, ale mechanizm jest bardziej złożony. Psychologia od lat przygląda się „błędowi pozytywnego nastawienia” (ang. positivity bias), czyli tendencji do interpretowania cech i działań ukochanej osoby w korzystnym świetle. To kredyt zaufania, który dajemy partnerowi, interpretując jego zachowania. Partnerzy, u których zjawisko to jest silniejsze, tworzą zazwyczaj bardziej satysfakcjonujące relacje. Czy jednak zakochani nie widzą wad? Nasze badania pokazują coś przeciwnego. Nawet w początkowych fazach związku potrafimy bez problemu wskazać wady partnera, ale ta świadomość nie osłabia uczuć.
Czyli miłość bywa realistyczna?
I tak, i nie. Jeśli chodzi o wady partnera, bywamy zaskakująco realistyczni, ale różowe okulary sprawiają, że stajemy się dosłownie ślepi na inne osoby. Badania potwierdzają, że osoby zaangażowane w relacje często poświęcają mniej uwagi atrakcyjnym nieznajomym. Miłość nie działa jak filtr, który blokuje negatywne informacje o partnerze, lecz raczej jak mechanizm zaangażowania, który pozwala trwać przy ukochanym mimo niedoskonałości. Z kilkoma wyjątkami.
Co więc szkodzi miłości?
Przede wszystkim agresja i zdrada. Osoby, których partner dopuścił się niewierności lub stosował przemoc, deklarowały niższy poziom miłości. Ma to sens z perspektywy ewolucyjnej. Po pierwsze, agresja stanowi bezpośrednie zagrożenie dla zdrowia i życia.