Ze świtą w zaświaty
Ze świtą w zaświaty. Skąd się wywodzą krwawe pradziejowe rytuały pogrzebowe. I co z nich zostało
Niewolnica krążyła między namiotami, prowadzona od jednego mężczyzny do drugiego. Wszyscy pili i się śmiali, do momentu, kiedy półprzytomną kobietę wprowadzono na łódź i posadzono obok ciała wodza. Gdy podano jej kolejne napoje i poprawiono strój, mężczyźni złapali ją za ręce i nogi, a prowadząca ceremonię starucha zadała jej cios nożem. Żałobnicy zaczęli uderzać w tarcze, by zagłuszyć krzyk ofiary. Bezwładne ciało upadło na pokład, celebranci zeszli na ląd, a łódź chwilę później stanęła w płomieniach.
Opis pogrzebu wodza Rusów w 922 r. – autorstwa arabskiego podróżnika Ahmada ibn Fadlana – to świadectwo odbierania człowiekowi życia po to, by towarzyszył dostojnikowi po śmierci. Jego relacja jest jednak wyjątkiem, zwykle po takim rytuale zachowują się jedynie wzmianki oraz groby i szkielety. Gdy je znajdowano, badacze raczej skupiali się na właścicielach grobów, ale ostatnio koreańscy archeolodzy zainteresowali się ofiarami. Analiza DNA z mogił władców królestwa Silla potwierdziła to, co podejrzewano od dawna – ludzie składani w ofierze nie byli przypadkowi, a taka śmierć, podobnie jak status, była dziedziczna.
Silla to obok Baekje i Goguryeo jedno z Trzech Królestw Korei (od I w. p.n.e. do VII w. n.e.). Znajdowało się w południowo-wschodniej części Półwyspu Koreańskiego, a jego stolicą było Gyeongju. Początkowo było spośród nich najbardziej peryferyjne, ale z czasem zaczęło dominować i w 668 r. zjednoczyło większość Korei. Już wcześniej jego elity stworzyły sztywny system hierarchii społecznej – i to właśnie w jego ramach rozwijał się zwyczaj pogrzebowy zwany sunjang. Już wcześniej w kurhanach na nekropoli w Gyeongju, datowanych na IV–VI w., znajdowano – poza szczątkami króla – kości kilku, czasem kilkunastu osób.