Bój z bólem
Bój z bólem. Nasi przodkowie działali metodą prób i błędów. Czasem działało, czasem zabijało
Żelazne nożyczki i pęsetę chińscy archeolodzy znaleźli w Jiangyin w grobie Xia Quan – lekarza z czasów dynastii Ming – już w latach 70. XX w. Dopiero teraz jednak przyjrzeli się rudemu osadowi, jakim były pokryte. Spektroskopia ramanowska – pozwalająca rozpoznać związki chemiczne po tym, jak rozpraszają światło lasera – wykazała, że w osadzie są ślady toksycznej akonityny. Ten występujący w tojadzie alkaloid w większych dawkach może powodować nagłe zatrzymanie krążenia i śmierć. W małych działa przeciwbólowo i odurzająco. Chińskie teksty medyczne wspominają o podobnych substancjach od stuleci. Do tej pory brakowało jednak materialnego dowodu na to, że naprawdę ich używano podczas zabiegów chirurgicznych. Teraz go mamy – ogłosili badacze 26 maja na łamach „Antiquity”.
Czytaj też: Neandertalczyk też chodził do dentysty. Dłubanie w zębach to jeden z najstarszych ludzkich nawyków
A jak aspiryna
Nasi przodkowie metodą prób i błędów odkrywali, że pewne rośliny działają na organizm inaczej niż zwykłe pożywienie. Jedne usypiają lub łagodzą ból, inne ograniczają ropienie ran albo pomagają zatamować krwawienie.
Pyłki krwawnika i rumianku znajdowane na stanowiskach neandertalskich interpretuje się jako pozostałości lekarstw, ponieważ obie rośliny mają niewielką wartość kaloryczną, ale za to właściwości przeciwzapalne i łagodzące. U chorującego na ropień zęba i infekcję jelitową osobnika z jaskini El Sidrón w północnej Hiszpanii znaleziono ślady pleśni z rodzaju Penicillium – tej samej grupy grzybów, dzięki którym w 1928 r.