Jak wielkie sklepy zmieniają się pod wpływem kryzysu
Wraz ze spowolnieniem gospodarczym w wielkim handlu nastał czas porządków. W przenośni i dosłownie.
Leszek Zych/Polityka.pl

Wygląd, ceny i asortyment nieustannie przystosowuje się do bieżących potrzeb klientów. Firmy badawcze potrafią już obliczyć siłę nabywczą mieszkańców konkretnych ulic, osiedla czy nawet bloku. Dlatego sklepy tej samej sieci czasem mocno się różnią między sobą. Sąsiadujący z blokowiskiem supermarket Tesco pod wieloma względami przypomina Biedronkę. Ten sam sklep zlokalizowany w luksusowym centrum handlowym ma cechy delikatesów.

Ponieważ klienci kupują rozważniej, nie tak łatwo jak dawniej ulegają impulsom, handlowcy starają się temu przeciwdziałać i częściej zmieniają aranżacje sklepów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną