Turystyka – ofiara zamieszek w Egipcie

Najpierw rekin, teraz rewolucja
Kiedy prezydent Mubarak bił się z myślami: podać się do dymisji czy walczyć, w tysiącach polskich domów trwała gorączkowa dyskusja: lecieć czy nie na wymarzoną i już opłaconą wycieczkę do Egiptu?
Turyści opuszczający Egipt w drodze na lotnisko w Kairze.
Victoria Hazou/Agencja Gazeta

Turyści opuszczający Egipt w drodze na lotnisko w Kairze.

Pech chciał, że akurat zaczęły się ferie szkolne, a Egipt to najpopularniejszy cel rodzinnych wyjazdów w poszukiwaniu ciepła i słońca. Zimą właściwie jedyny, bo Tunezja czy Maroko o tej porze nie gwarantują tego co Morze Czerwone. Zresztą w Tunezji też jest niespokojnie. A na dalekie egzotyczne wyprawy, na plaże Dominikany czy Malediwów, mało kogo stać. To już zupełnie inna półka cenowa.

Zima małych interesów

Większość polskich biur podróży czasowo zawiesiła wysyłanie kolejnych turnusów do Egiptu i Tunezji.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną