Pogrzeby – złoty interes

Nieboszczyk na zasiłku
Od 1 marca ZUS będzie wypłacał niższy niż dotąd zasiłek pogrzebowy – 4 tys. zł. Branża funeralna potraktowała sprawę śmiertelnie poważnie.
Projekt ustawy zakładający obniżenie zasiłków pogrzebowych zaktywizował branżę funeralną.
Piotr Skórnicki/Agencja Gazeta

Projekt ustawy zakładający obniżenie zasiłków pogrzebowych zaktywizował branżę funeralną.

Rynek funeralny jest dochodowy, ale trudny. Stąd nietypowe formy promocji. Na fot. fragment kalendarza wydanego przez jedną z firm produkujących trumny.
Przedsiębiorstwo Lindner

Rynek funeralny jest dochodowy, ale trudny. Stąd nietypowe formy promocji. Na fot. fragment kalendarza wydanego przez jedną z firm produkujących trumny.

Ekspozycja na poznańskich Targach techniki cmentarnej i usług pogrzebowych Necropolis Expo.
Marek Lapis/Forum

Ekspozycja na poznańskich Targach techniki cmentarnej i usług pogrzebowych Necropolis Expo.

Sala pożegnań w krematorium na Cmentarzu Północnym w Warszawie.
Stanisław Ciok/Polityka

Sala pożegnań w krematorium na Cmentarzu Północnym w Warszawie.

Cmentarz kibiców HSV Hamburg.
Christian Charisius/Reuters/Forum

Cmentarz kibiców HSV Hamburg.

Zasiłku pogrzebowego nie ma w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Norwegii, Szwecji, Liechtensteinie, Malcie, Islandii i na Węgrzech. *Od 1 marca 2011 będzie to ok. 1050 euro.
Ministerstwo Finansów

Zasiłku pogrzebowego nie ma w Niemczech, Włoszech, Wielkiej Brytanii, Finlandii, Norwegii, Szwecji, Liechtensteinie, Malcie, Islandii i na Węgrzech. *Od 1 marca 2011 będzie to ok. 1050 euro.

Zmniejszenie zasiłku jest jednym ze sposobów wygenerowania oszczędności. Ma się przyczynić do zahamowania szybkiego wzrostu długu publicznego. Obowiązujący jeszcze zasiłek (200 proc. średniego wynagrodzenia, waloryzowany co trzy miesiące, w lutym 2011 r. jest to 6406,16 zł) należy do najwyższych w Europie. Po obniżeniu do 4 tys. zł będzie podobnie (patrz ramka).

Dotychczas wyższy niż w Polsce zasiłek pogrzebowy wypłacano jedynie we Francji i w Holandii. Po 1 marca, od kiedy to nasz zasiłek będzie równowartością ok. 1050 euro, wyższy będzie wypłacany jeszcze w Danii (do 1211 euro) i Luksemburgu (1200 euro).

Z obliczeń resortu finansów wynika, że obniżka zasiłku przyniesie w ciągu 10 miesięcy 2011 r. 826 mln zł oszczędności. W kolejnych latach oszczędności sięgać będą 1 mld zł.

Lament

Projekt ustawy oszczędnościowej błyskawicznie zaktywizował branżę funeralną. Mimo podziałów. Bo środowisko jest podzielone. Do niedawna istniała Polska Izba Pogrzebowa i Polskie Stowarzyszenie Funeralne (PSF). Stowarzyszenie nie zastrzegło swojej nazwy, co zrobiła Izba, rejestrując nazwę konkurentów. I teraz jest zamieszanie.

W sierpniu ub.r. branża skierowała do Jolanty Fedak, minister pracy i polityki socjalnej, pismo, w którym „wyraża zaniepokojenie” planowaną obniżką zasiłku. Zdaniem przedsiębiorców nie można porównywać wysokości zasiłków w krajach Unii i Polski, bo tam „zasiłek jest dofinansowaniem poniesionych kosztów pogrzebu”. Tam, zanim zasiłki zmniejszono, społeczeństwa były o tym wcześniej informowane, co pozwalało ubezpieczyć się na wypadek śmierci. U nas zrobiono to z zaskoczenia. Nadto „polskie społeczeństwo jest biedne (…) 26 proc. dzieci żyje w ubóstwie lub na jego krawędzi”. A wynagrodzenia w Unii są 2–3 razy większe. Stowarzyszenie ostrzega: skutkiem zmniejszenia zasiłku będzie wzrost liczby pochówków na koszt opieki społecznej. Ludzie, którzy przez kilkadziesiąt lat opłacali składki, będą pozbawieni możliwości godnego pochówku.

Dramatycznie – zdaniem Stowarzyszenia – pogorszy się też sytuacja ekonomiczna ponad 100 tys. osób i ich rodzin związanych z branżą, i ponad 3 tys. firm. Dla większości z nich „jednoczesna podwyżka VAT [z 7 do 8 proc.] i obniżenie zasiłku może skończyć się bankructwem”. Nadto „powróci szara strefa, czyli trumny zbijane w szopie (…) przypadkowi ludzie do obsługi pogrzebu i kopania grobów”. Stowarzyszenie proponuje więc zamrożenie zasiłku na obecnym poziomie, ale tylko w granicach realnie poniesionych kosztów, propagowanie tańszych form pochówku (kremacja) oraz powszechnego ubezpieczenia na wypadek śmierci.

Sformułowanie o „realnie poniesionych kosztach” bierze się stąd, że co ósmy–dziesiąty uprawniony do zasiłku inkasuje w ZUS 6,4 tys. zł, wyprawia matce lub babci najtańszy pogrzeb, za resztę kupuje sobie 15-letniego golfa albo telewizor LCD. Dlaczego podatnik mu to funduje?

Bo zasiłek pogrzebowy to pozostałość po państwie socjalistycznym, opiekuńczym – twierdzi Bartłomiej Kostrzewski, socjolog. – W świadomości wielu ludzi nadal funkcjonuje przekonanie, że taki zasiłek skoro był, to i dzisiaj się należy. A co z nim zrobią, to ich sprawa.

Skoro się należy, to rzadko się ubezpieczamy. A już za 200–300 zł rocznej składki można mieć na pogrzeb dwa razy więcej niż z ZUS.

Prezydencki pochówek

Jeszcze w I połowie XX w. śmierć była oswajana przez całe rodziny, całe społeczności. Żałoba trwała długo, wdowa przez kilka miesięcy ubierała się na czarno. W nowoczesnym społeczeństwie śmierć się sprywatyzowała, żałoba zaś skomercjalizowała. Branża funeralna kontakt ze śmiercią wzięła na siebie.

Dzisiaj, po śmierci bliskich, większość Polaków zdaje się na firmę pogrzebową. Wystarczy podpisać upoważnienie i ZUS jej wypłaca zasiłek. Handlowcy oferują rodzinie usługi już na dziedzińcach szpitali. W prasie i Internecie pełno ogłoszeń „Czynne 24 h”, „Najniższe ceny”, „Ceny konkurencyjne”. Najniższe, ale jakie? Cen zakłady pogrzebowe nie podają. Nie muszą, bo ceny są umowne. Jeśli klient podpisze upoważnienie do ZUS, koszt pogrzebu niemal nigdy nie zamknie się sumą niższą niż zasiłek. Handlowcy negocjują zaś to, co mogliby uzyskać ponad kwotę zasiłku. – Z trumną sosnową zmieścimy się w zasiłku. Ale bardziej pasowałaby dębowa. Musiałby pan jednak dopłacić ok. 800 zł – przekonuje handlowiec w jednej z warszawskich firm, gdzie, żeby poznać ceny, trzeba podszyć się pod klienta.

Wytrawny handlowiec już po krótkiej rozmowie potrafi wyczuć, od kogo można zażądać za to samo M-1 (czyli w slangu funeralnym trumnę) 1000, a od kogo 1800 zł. Bezbłędnie wyczuwają też, czy klient kolęduje, tzn. odwiedza kolejne zakłady sondując ceny. Czy szuka pogrzebu na ciepło, czyli z kremacją, czy też na zimno, a więc tradycyjnego. Czy zdecyduje się na zrobienie klienta na kino-oko, czyli staranne przygotowanie zwłok do pogrzebu. Czy do kremacji będzie wolał trumnę, czy też worek na zwłoki, czyli całun zwany też prochowcem. Czy sam odbierze z krematorium gorący kubek, czyli urnę.

Większość Polaków chciałaby, żeby zasiłek był jak najwyższy, ceny jak najniższe, a jednocześnie, żeby pogrzeb był bogaty. W języku branży funeralnej bogaty to tyle co godny. O sosnowej trumnie źle może sobie pomyśleć rodzina i znajomi. Dwa–trzy razy droższa dębowa daje lepsze samopoczucie. Jak karawan, to najlepiej Mercedes. Jak pomnik, to obowiązkowo marmurowy.

W ostatnich latach klienci coraz częściej pytają o papieską trumnę, a od kilku miesięcy o prezydencki pochówek. A więc ceremonię, która miałaby przypominać pogrzeb prezydenckiej pary po katastrofie smoleńskiej. Im biedniejszy region Polski, tym chęci godnego pochowania najbliższych większe.

Wielu starszych ludzi, nie dowierzając rodzinie, że uskładanych przez nich funduszy na pogrzeb nie przepuści, wykupuje groby i pomniki za życia. Najbliżsi muszą tylko zapłacić – z zasiłku – za pogrzeb, a na pomniku dopisać datę śmierci.

Rynek

Branża funeralna w Polsce kwitnie. Nieprzypadkowo stara mądrość mówi, że człowiek może sobie odmówić wszystkiego z wyjątkiem śmierci. W październiku 2010 r. Andrzej Dzierżanowski, wydawca katalogu „Funeralia”, mówił dziennikarzom „Gazety Wyborczej” („Duży Format” 258/10): „Branża ma się całkiem dobrze. To dlatego, że jak żadna inna dotowana jest przez państwo. Bo czymże innym, jak nie dotacją, jest wypłacany przez ZUS zasiłek?”.

W ostatnich kilku latach ZUS wypłacał 370–390 tys. zasiłków pogrzebowych rocznie. 380 tys. zgonów razy 6,4 tys. zł to ponad 2,5 mld zł. Co 8–10 Polak nie wydał na pogrzeb całego zasiłku, ale co drugi wydał średnio kolejne 6 tys. zł na grób, pomnik i najrozmaitsze opłaty cmentarne. W sumie nie mniej niż 1,5 mld zł. A więc rynek pogrzebowo-grabarsko-kamieniarsko-cmentarny to ok. 4 mld zł rocznie.

Wiele dużych firm pogrzebowych wzięło w zarząd cmentarze parafialne (Kościół nie płaci podatków) i otworzyło własne zakłady kamieniarskie. Potentaci mają własne spalarnie zwłok, budują je lub się do tego przymierzają.

Czy po zmniejszeniu zasiłku do 4 tys. zł wystarczy na pogrzeb? Wystarczy, jeśli zakłady pogrzebowe z dużych miast spuszczą nieco z tonu. A ściślej z marż. Wszystko jest tu o co najmniej 100 proc. droższe niż u producenta. Na przykład dębowa trumna kosztuje u producenta 400–500 zł, a w Warszawie, w kilku firmach pogrzebowych, taka sama od 1 do 2 tys. zł. Urna 70 zł, w zakładzie 150–200. Najtańsza. Większe przebicie jest na droższych: 250 zł i 750–900 w zakładzie.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną