KGHM, pół wieku miedziowego giganta

Miedź czy sprzedać?
KGHM Polska Miedź – drugi na świecie producent srebra – świętuje właśnie złoty jubileusz. Nastroje są mieszane: surowce dawno nie były tak w cenie, ale trwa spór o prywatyzację firmy.
Jedno z podziemnych wyrobisk. Górnicy z KGHM muszą schodzić pod ziemię coraz głębiej.
Wojtek Wilczyński/Forum

Jedno z podziemnych wyrobisk. Górnicy z KGHM muszą schodzić pod ziemię coraz głębiej.

KGHM ma przed sobą przynajmniej trzy lata miedziowej koniunktury.
Corbis

KGHM ma przed sobą przynajmniej trzy lata miedziowej koniunktury.

Polityka

Polityka

Szykują się akademie i ordery, przemówienia i mundurowa gala. Stare strzechy będą rozdawały najbardziej zasłużonym kordziki i szpady. Stare strzechy to w górniczej gwarze kopalniana zwierzchność, kordziki i szpady to górnicze wyróżnienie, świadectwo wysokiego zawodowego statusu. Lubin już się cieszy na letni festyn organizowany tradycyjnie przez miedziowy koncern na płycie lotniska. Bo Lubin ma własny port lotniczy i ambicje, by w przyszłości lądowały tu regularne rejsowe samoloty. Na razie korzysta z niego miedziowy aeroklub i ważni goście, którzy w interesach przylatują do KGHM. Za sprawą koncernu okolice Lubina to jeden z najzamożniejszych rejonów Polski.

Z tymi festynami różnie w przeszłości bywało. Czasem koncern zaciskał pasa i było skromnie, ale teraz pewnie pojawi się jakaś prawdziwa gwiazda. W końcu to jubileusz półwiecza, a na dodatek KGHM nie musi zaciskać pasa, bo takiej koniunktury dawno nie było. Ceny miedzi, srebra i innych metali produkowanych przez koncern biją rekordy na surowcowych giełdach, a słaby złoty jeszcze te zyski nakręca.

Związkowcy są jednak niezadowoleni, bo spółka nie chce się tymi zyskami sprawiedliwie dzielić. „Przygotowano ogromne rozdawnictwo środków finansowych na wszelkiego rodzaju sympozja, albumy, za ogromne pieniądze media, radio, prasa – ma dobrze pisać o firmie – we Wrocławiu szykowany jest bal dla wybranych.(...) Na 50-lecie zostaną wydane okazjonalne srebrne i złote komplety piór i długopisów, ale nie dla pospólstwa, lecz dla tych, którym już dawno żyje się lepiej. Dla pracowników też przygotowywana jest miła niespodzianka. Każdy ma dostać miedziany długopis, aby mógł wypisać swoje marzenia o oczekiwanych podwyżkach wynagrodzeń i nieprywatyzowaniu KGHM” – komentuje na łamach „Pryzmatu”, dwutygodnika Sekcji Krajowej Górnictwa Rud Miedzi NSZZ Solidarność, autor podpisujący się AntyPO. Bo obecnego rządu miedziowi związkowcy nie znoszą. Mało który w latach poprzednich był tak nielubiany. Świadczą o tym wyniki ostatnich wyborów samorządowych przegranych w Lubinie przez PO.

Eldorado

Ta niechęć do rządu ma trzy powody. Po pierwsze – nie chciał przycisnąć zarządu (poprzez swoich członków w radzie nadzorczej), by pracownikom przyznano podwyżkę. Nie domagali się wiele, zaledwie 300 zł na pracownika (w 2010 r. w koncernie pracowało 18 639 osób). A zarząd uparcie odmawiał. Ogłosił tylko, że w wyniku przeszeregowań i motywacyjnego systemu premiowania w 2011 r. średnia płaca w KGHM wzrośnie o 4,6 proc. i wyniesie 9031 zł. Związkowcy uważają, że zarząd świadomie manipuluje opinią publiczną. W tym celu wynajął agencję zajmującą się czarnym PR, by przekonywać, że pracownikom KGHM w głowach się przewraca, a liderzy związkowi to milionerzy i darmozjady żerujące na firmie. W rzeczywistości wysoka średnia płaca w KGHM to statystyczna manipulacja. Zarząd wlicza tu wszystkie koszty pracy, np. świadczenia socjalne czy dowóz pracowników.

– Średnią windują także wysokie wynagrodzenia kadry kierowniczej i pracowników biura zarządu. A tam pracuje masa ludzi. Płace członków zarządu wzrosły ostatnio o 80 proc.! W przypadku prezesa płaca zasadnicza z 45 tys. zł miesięcznie doszła już do 74 tys. zł. Tymczasem górnik w KGHM przeciętnie zarabia brutto nie więcej niż 5 tys. zł, a hutnik trochę mniej – wyjaśnia przewodniczący Komisji Zakładowej „S” Józef Czyczerski. Przekonuje, że zarząd rozpuszcza informacje, że pracownicy mają zagwarantowaną 13 i 14 pensję, a to nieprawda. Czternastkę owszem mają, ale trzynastki od dawna już nie, bo została doliczona do płacy zasadniczej. Przyznaje jednak, że pracownicy dostają też dodatkowe pieniądze w formie nagrody z zysku. No, ale jak to z zyskiem, nigdy nie wiadomo, czy będzie i na ile można liczyć. Dlatego pracownikom zależy, by zarząd rewaloryzował także płacę zasadniczą, czego nie robił od kilku lat. Zarząd się broni, bo to oznacza przyjęcie stałego zobowiązania, które trzeba będzie regulować niezależnie od koniunktury.

– Wyliczenia wchodzące w skład średniego wynagrodzenia uwzględniają wszystkie składniki, a jest ich w sumie 28. Nagroda z zysku za ubiegły rok przyniesie każdemu pracownikowi 24 proc. jego średniorocznych dochodów. To bardzo znacząca kwota – podkreśla prezes zarządu KGHM Herbert Wirth.

Kura i jaja

Miedziowi związkowcy mają do rządu jeszcze dwie pretensje. Jedna dotyczy zmian ustawowych i zamiaru usunięcia przedstawicieli pracowników z rad nadzorczych spółek kontrolowanych przez Skarb Państwa. KGHM jest spółką pod tym względem wyjątkową: w dziewięcioosobowej radzie pracownicy mają zagwarantowane aż trzy miejsca. Od lat niezmiennie okupują je liderzy związkowi.

– Wybory są bezpośrednie, głosuje 18,5 tys. pracowników. Związkowcy nie mają żadnych przywilejów. Każdy może ubiegać się o miejsce w radzie – przekonuje Józef Czyczerski, członek rady nadzorczej z wyboru załogi od lat 90.

Związkowcy KGHM nie zamierzają oddać rady bez walki. Eksperci pochwalają zamiary rządu – rada nadzorcza jest reprezentantem właścicieli spółki, a nie komisją trójstronną. Podobnego zdania są analitycy giełdowi: potężne związki zawodowe obecne w radzie nadzorczej to poważny czynnik ryzyka, z którym muszą się liczyć inwestorzy. Uzwiązkowienie w KGHM wynosi blisko 90 proc. Działa tu kilkanaście central związkowych. Prof. Stanisław Speczik z Państwowego Instytutu Geologicznego, prezes KGHM w latach 2001–04, dostrzega jednak pewne plusy tej sytuacji.

W spółkach Skarbu Państwa trwa nieustająca karuzela kadrowa. Członkowie rad nadzorczych wyłaniani z klucza politycznego zmieniają się co chwila. Zwykle nie znają specyfiki branży ani firmy. Tymczasem ci sami przedstawiciele załogi KGHM są w radzie od kilkunastu lat. Znają branżę i firmę lepiej od pozostałych członków, nawet tych z profesorskimi tytułami. To samo w sobie stanowi wartość. Przekonałem się o tym jako członek rady nadzorczej KGHM, a potem prezes – wyjaśnia prof. Speczik.

Jednak najpoważniejszy zarzut wobec rządu dotyczy zamiaru ostatecznego sprywatyzowania KGHM Polska Miedź. Od 1997 r. koncern jest spółką publiczną notowaną na warszawskiej giełdzie. Skarb Państwa ma dziś już tylko 31,7 proc. akcji, ale zapewnia mu to pełną kontrolę, bo pozostałe akcje są rozproszone. W Lubinie panuje jednak przekonanie, że rząd chce sprzedać swój pakiet, by zatkać dziurę budżetową. Tak jak w 2009 r., kiedy niespodziewanie zaoferował na giełdzie 10 proc. swoich akcji, choć do wyborów PO szła z hasłem niesprzedawania KGHM. Wszyscy są tu zdecydowanie takim posunięciom przeciwni.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną