Jak oszczędzać energię i mieszkać tanio

PORADNIK BUDOWLANY.By zimą nie przepłacać
W niepewnych czasach jednego możemy być pewni: ceny energii będą rosły. Najtańsza jest energia zaoszczędzona, twierdzą eksperci. W naszym poradniku pokazujemy, jak można oszczędzać ją we własnym domu.
Nie ma sensu instalować kolektorów czy nowoczesnych systemów wentylacyjnych w domu, przez którego ściany i okna ciepło ucieka jak przez sito. Zmiany trzeba zacząć od ograniczenia strat ciepła.
Matthias Kulka/Corbis

Nie ma sensu instalować kolektorów czy nowoczesnych systemów wentylacyjnych w domu, przez którego ściany i okna ciepło ucieka jak przez sito. Zmiany trzeba zacząć od ograniczenia strat ciepła.

Polityka

Z zimnego domu można zrobić budynek energooszczędny, w którym na ogrzewanie i zapewnienie ciepłej wody potrzeba 2–3 razy mniej energii niż przewidują polskie wymagania techniczne.
Tadeusz Późniak/Polityka

Z zimnego domu można zrobić budynek energooszczędny, w którym na ogrzewanie i zapewnienie ciepłej wody potrzeba 2–3 razy mniej energii niż przewidują polskie wymagania techniczne.

Właściciel domu jednorodzinnego sam decyduje, kiedy uruchomi ogrzewanie. To jedna z dobrych stron posiadania domu. Ale musi także sam o ogrzewanie zadbać.

Jeśli korzystamy z gazu z sieci, przygotowania do zimy sprowadzają się do corocznego przeglądu kotła i instalacji (przeprowadza go fachowiec).

Jeśli mamy piec na węgiel, drewno, olej, musimy zgromadzić zapas paliwa. Najwygodniej podłączyć się do miejskiej sieci cieplnej; ciepło dostarczają nam dziś na życzenie, nie musimy czekać, jak kiedyś, na sezon grzewczy. Taki luksus możliwy jest jednak tylko w mieście. Ale nawet tam, gdzie jest dostęp do sieci cieplnej, właściciele domów nie zawsze się do niej podłączają. Własny system ogrzewania okazuje się czasem tańszy.

Jeśli dom jest dobrze zaizolowany od zewnątrz, ma okna głównie od południowej strony i wentylację mechaniczną z odzyskiem ciepła, temperatura w środku będzie dodatnia bez ogrzewania. Komfort można sobie wtedy zapewnić kilkoma grzejnikami elektrycznymi – twierdzi architekt Katarzyna Mużecka, projektująca budynki energooszczędne. – Zapotrzebowanie na energię będzie tak małe, że takie rozwiązanie najbardziej się opłaci mimo wysokich cen energii elektrycznej.

W praktyce wentylacja mechaniczna z odzyskiem ciepła (rekuperacją) traktowana jest tylko jako uzupełnienie podstawowego ogrzewania. Podobnie jak inne rozwiązania zmniejszające zużycie energii w budynkach: kolektory, pompy ciepła, ogniwa fotowoltaiczne. Można im jednak wróżyć wielką przyszłość, bo tradycyjne paliwa będą coraz droższe. Eksperci firmy Rockwool przewidują w raporcie „Szóste paliwo”, że ceny gazu będą rosły w podobnym tempie jak w ostatnich latach, czyli rocznie średnio o 6 proc. Ceny węgla pójdą w górę średnio o 6,5 proc. rocznie. Dla właścicieli domów jednorodzinnych, którzy korzystają głównie z tych dwóch paliw, są to prognozy niewesołe. Warto z nich wyciągnąć wnioski i pomyśleć o zmianach.

Po pierwsze: izolacja

Nie ma sensu instalować kolektorów czy nowoczesnych systemów wentylacyjnych w domu, przez którego ściany i okna ciepło ucieka jak przez sito. Zmiany trzeba zacząć od ograniczenia strat ciepła. Przede wszystkim dobrze zaizolować ściany, przez które ucieka aż 20–30 proc. ciepła (patrz rysunek na s. 44).

Przypominamy, że na roboty takie można zaciągnąć kredyt i skorzystać z premii termomodernizacyjnej. Pomoc państwa nie może być większa niż 16 proc. ponoszonych przez nas wydatków. Otrzymanie jej wymaga jednak spełnienia wielu warunków i nie zawsze jest warte zachodu (czytaj „Wyboista droga po premię”). Właściciel domu musi m.in. przedstawić w banku audyt energetyczny budynku przygotowany przez uprawnionego fachowca.

Dyrektor Dariusz Koc z Krajowej Agencji Poszanowania Energii, pytany o taki przykładowy audyt, informuje: – Właściciele domów jednorodzinnych ich nie zamawiają. Ogromna większość domów ocieplana jest metodami chałupniczymi. Warto więc zapoznać się z radami naszego eksperta, w jakiej kolejności przeprowadzać roboty, żeby rezultaty były jak najlepsze (patrz ramka „Jak najmniej strat” na s. 49).

Firma Rockwool, producent wełny mineralnej, przeprowadziła cztery lata temu pokazową termomodernizację domu przy ul. Chochlika w Zielonej Górze i rezultaty przedstawia w kolejnych raportach „Szóste paliwo”. Budynek, niewielka piętrowa kostka z lat siedemdziesiątych (117 m kw. powierzchni użytkowej), nie był ocieplony. Ogrzewany jest gazem. Roboty ograniczone zostały do zapewnienia budynkowi lepszej izolacji, nowych tynków i – fragmentami – okładzin z drewna. Ściany i dach ocieplono warstwą wełny mineralnej o grubości 15–16 cm i dobrej, czyli niskiej, przewodności cieplnej (0,036–0,039), a piwnice 12-centymetrową warstwą wełny. Innych ulepszeń nie wprowadzono, ale rezultaty i tak okazały się niezłe. Budynek zyskał także na urodzie: dzięki zaprojektowanej przez architekta elewacji wygląda lepiej niż w czasach pierwszej młodości. Koszty (łącznie 87,2 tys. zł) pokrył Rockwool. Roczne rachunki za ogrzewanie i przygotowanie ciepłej wody (dla czterech osób) wynosiły przed modernizacją 11,6 tys. zł. Po modernizacji – 4,8 tys. zł.

W ogromnej większości klienci wybierają systemy elewacyjne z izolacją o grubości 5–10 cm. Rzadziej z warstwą do 18 cm, incydentalnie z większą – twierdzi Mirosław Ziółek, doradca w hurtowni Polskich Składów Budowlanych w Warszawie. – Kupujących bardziej interesują zalety i ceny tynków niż grubość izolacji.

Zwolennicy budownictwa energooszczędnego mają jeszcze w naszym kraju sporo do zrobienia. Przepisy nie sprzyjają oszczędzaniu: w Polsce można budować domy, na których ogrzanie i zaopatrzenie w ciepłą wodę potrzeba trzy razy więcej energii niż w Danii (przy tej samej powierzchni). Wymagania techniczne wobec nowych budynków są tak tolerancyjne, że praktyka coraz częściej okazuje się o wiele lepsza od przepisów. Przykładem okna, które według obecnych wymagań mogą mieć współczynnik przenikania ciepła (U) sięgający 1,7–1,8. Tymczasem tak kiepskich okien na rynku w ogóle nie ma. Większość ma wskaźnik U o połowę niższy.

Termomodernizacja zaczęła się w naszym kraju od ocieplania, za państwowe pieniądze, przemarzających bloków z wielkiej płyty. Zwykle 5 cm styropianu. Izolacja taka, nazywana wtedy często kożuszkami dla domów, słabo jednak chroniła przed zimnem. Po latach większość bloków ocieplono ponownie dodatkową warstwą izolacji. Teraz przy termomodernizacji domów wielorodzinnych standardem jest izolacja 15-centymetrowa. Czyli solidny już kożuch. W domach jednorodzinnych nadal jednak dominuje znacznie cieńsza warstwa izolacji. To duży błąd: za kilka lat takie domy będą anachronicznymi pożeraczami energii.

Po drugie: dobra wentylacja

Ograniczenie strat ciepła dzięki izolacji to podstawa oszczędzania, ale w zupełnie szczelnym budynku nie dałoby się żyć. Kiedyś napływ powietrza zapewniały kiepskie, nieszczelne okna. Teraz taką funkcję pełnią nawiewniki w oknach, które powinny być w każdym domu z tradycyjną wentylacją grawitacyjną. Mało kto jednak o to dba. Spora część ciepła ucieka w rezultacie podczas wietrzenia domu. Najwięcej jednak – przez kanały wentylacyjne (30–40 proc.).

Dla właściciela domu, który chce oszczędzać energię i mieszkać tanio, najlepszym rozwiązaniem jest zastąpienie wentylacji tradycyjnej mechaniczną, z odzyskiem ciepła (rekuperacją). W domach energooszczędnych jest to rozwiązanie standardowe. Kosztuje sporo, w granicach 12–30 tys. zł (warto szukać taniego dostawcy). Ale pozwala odzyskać od 70 do ponad 100 proc. ciepła (to nie pomyłka, bo najbardziej nowoczesne systemy wykorzystują także ciepło wilgoci), które uciekłoby kanałami wentylacyjnymi. Skuteczność instalacji zależy od rodzaju rekuperatora zamontowanego w centrali wentylacyjnej. Odzyskane ciepło ogrzewa wpływające świeże powietrze, ale nie miesza się z nim.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną