Kłopoty elektronicznych gigantów

Zakłócenia na wizji
Jeśli gubisz się w natłoku cyfrowych nowości i elektronicznych gadżetów, pociesz się, że nie tylko ty. To samo przytrafiło się wielu światowym ikonom technologicznego biznesu.
Prezentacja gry Sony „Little Big Planet”. Mimo wielkiej popularności, ten segment produkcji nie przynosi firmie wielkich zysków.
Vincent Diamante/Flickr CC by 2.0

Prezentacja gry Sony „Little Big Planet”. Mimo wielkiej popularności, ten segment produkcji nie przynosi firmie wielkich zysków.

TR 55 - małe, przenośne radio, od którego zaczęła się rewolucja tranzystorowa, 1955 r.
materiały prasowe

TR 55 - małe, przenośne radio, od którego zaczęła się rewolucja tranzystorowa, 1955 r.

Nokia 9000 Communicator, czyli pierwszy telefon komórkowy z dostępem do Internetu, 1996 r.
materiały prasowe

Nokia 9000 Communicator, czyli pierwszy telefon komórkowy z dostępem do Internetu, 1996 r.

Tablet iPad, podobnie jak wcześniejszy smartfon iPhone to urządzenia przełomowe. Ale raczej w dziedzinie marketingu, a nie technologii.
John Karakatsanis/Flickr CC by 2.0

Tablet iPad, podobnie jak wcześniejszy smartfon iPhone to urządzenia przełomowe. Ale raczej w dziedzinie marketingu, a nie technologii.

Na czym japoński koncern Sony zarabia dziś najlepiej? Na telewizorach BRAVIA? Na konsolach Play Station i grach do nich? Na komputerach VAIO, telefonach Sony-Ericsson, a może na sprzęcie fotograficznym i filmowym? Nic z tych rzeczy. Najbardziej dochodowe są... usługi finansowe. Bank Sony czy firma ubezpieczeń na życie Aegon-Sony u nas wprawdzie nie działają, ale na azjatyckim rynku to liczący się gracze.

To oni ratują dziś sypiący się budżet koncernu. Kłopoty są poważne, bo Sony prognozuje, że w bieżącym roku obrachunkowym (kończy się w marcu) strata może dojść do ok. 2,2 mld dol. Będzie to już czwarty rok na minusie. Szczególny kłopot jest z telewizorami, których produkcja jest najbardziej deficytowa. Były nadzieje na poprawę, ale w niedawnym pesymistycznym raporcie giełdowym Sony wylicza wszystkie nieszczęścia, jakie się ostatnio zwaliły: mocny jen, który obniżył opłacalność eksportu, spadek popytu w Europie (to największy rynek eksportowy), skutki trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii, które skomplikowały produkcję, bo zabrakło części od kooperantów. I jeszcze niedawna powódź w Tajlandii, gdzie japońskie firmy – w tym i Sony – mają swoje zakłady produkcji telewizorów.

Jednak szefowie koncernu nie ukrywają, że te wydarzenia pogłębiły tylko problem, z którym japoński koncern boryka się od dawna. – Jesteśmy w poważnym kryzysie – przyznaje Kazuro Hirai, wiceprezes Sony Corporation. Ten kryzys nazywa się: Korea. Tamtejsi konkurenci – głównie Samsung i LG – wypychają Japończyków z rynku elektroniki użytkowej. Oferują sprzęt równie dobry, a może i lepszy, i to za dużo niższą cenę. Sony odwykło od tego rodzaju konkurencji, przyzwyczajone przez lata, że za samą markę klienci będą skłonni płacić wysoką premię. Także dla wielu innych elektronicznych koncernów koreańskie doświadczenie okazało się bolesne.

Dramatycznie wyglądają problemy Panasonica, który zakomunikował, że strata może sięgnąć 5,5 mld dol. Dlatego zamyka swoje fabryki telewizorów i zwalnia 17 tys. pracowników. Straty notuje też inny wielki japoński producent telewizorów Sharp. Holenderski Philips, by uprzedzić kłopoty, swój dział telewizyjny z Europy wysłał do Chin. Odbiorniki będzie teraz wytwarzała firma TPV z Hongkongu i tylko znaczek na obudowie pozostanie Philipsa. Chiny to kolejny problem dla przemysłu japońskiego. Na razie nie tak dolegliwy jak koreański, ale w przyszłości zapewne groźniejszy. Elektronika to dla gospodarki Japonii wyjątkowo ważny segment. 14 proc. produkcji światowego przemysłu elektronicznego powstaje właśnie tam.

Koreańczycy idą tą samą drogą, jaką w latach 60. i 70. szli Japończycy. Podpatrują, kopiują, a potem myślą, jak to rozwinąć i udoskonalić, a produkcję uczynić tańszą. Są niezwykle kreatywni i nastawieni na innowacje – ocenia Tomasz Kulisiewicz, ekspert w dziedzinie informatyki i telekomunikacji.

Według takiego scenariusza rodziła się potęga Sony – od małego warsztatu radiotechnicznego założonego w 1946 r. przez dwóch ocalałych z wojny przyjaciół – Masaru Ibuki i Akio Moritę – w zburzonym Tokio. W 1950 r. skonstruowali pierwszy japoński magnetofon szpulowy, jednak przełomem okazała się wizyta Ibuki w USA, gdzie dowiedział się o najnowszym amerykańskim wynalazku: tranzystorze. Japończycy dostrzegli szansę dokonania rewolucji w dziedzinie urządzeń domowych. Za 50 tys. dol. kupili licencje i tak wkrótce narodziło się pierwsze na świecie radio tranzystorowe na baterie. Miniaturyzacja dopiero się zaczynała, więc firma Sony swoich sprzedawców wyposażała w koszule z odpowiednio pojemnymi kieszeniami, by mogli przekonać klientów o kieszonkowym charakterze urządzenia.

Od małego radioodbiornika Sony TR-55 rozpoczęła się era przenośnych urządzeń elektronicznych – radioodbiorników (zwanych popularnie tranzystorami), a niedługo potem i telewizorów. To zapoczątkowało pierwszą rewolucję obyczajową w sposobie korzystania z mediów elektronicznych. Wtedy też zaczął się podbój światowych rynków przez wyroby japońskiej elektroniki. Technologia kineskopów trinitron, system zapisu wideo betamax, dyski cyfrowe MiniDisc, karty pamięci Memory Stick, to tylko niektóre przykłady technologicznych sukcesów Sony.

Wielki mały walkman

Firma ma na swym koncie także urządzenie, które doprowadziło do kolejnej rewolucji kulturowej: słynnego walkmana. Niewielki przenośny odtwarzacz magnetofonowy ze słuchawkami stworzył obyczaj indywidualnego słuchania muzyki w dowolnym miejscu i w każdych okolicznościach. Ale dziś muzyki już się nie słucha za pomocą walkmanów, tylko odtwarzaczy mp3, coraz częściej zintegrowanych z telefonem komórkowym. Produkcję tradycyjnego urządzenia Sony zakończyło w ubiegłym roku i myśli, jak utrzymać przy życiu słynny znak towarowy. Sposobem na to są multimedialne telefony komórkowe Sony-Ericsson Walkman.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną