Rynek

Kupony do smartfonów!

Zakupy grupowe wchodzą na smartfony

Na rynku zakupów grupowych walka o klientów ciągle się zaostrza. Jak wynika z danych Polskich Badań Internetu, tego typu serwisy odwiedza przynajmniej raz w miesiącu już 6 mln Polaków. Na rynku zakupów grupowych walka o klientów ciągle się zaostrza. Jak wynika z danych Polskich Badań Internetu, tego typu serwisy odwiedza przynajmniej raz w miesiącu już 6 mln Polaków. Adam Radosavljevic / PantherMedia
Z zakupów grupowych korzysta już sześć milionów Polaków. To sukces organizatorów, którzy muszą teraz nadążyć za ekspansją smartfonów, zapomnieć o papierowych kuponach i wzbogacić ofertę.
Polityka
Bezsprzecznie numerem jeden jest Groupon, który, według różnych szacunków, kontroluje od 60 do nawet 75 proc. zakupów grupowych w Polsce.Materiały promocyjne Bezsprzecznie numerem jeden jest Groupon, który, według różnych szacunków, kontroluje od 60 do nawet 75 proc. zakupów grupowych w Polsce.
Przez serwis Gruper można było niedawno zmienić dostawcę prądu i dostać w nagrodę pakiet bezpłatnych kilowatogodzin.Materiały promocyjne Przez serwis Gruper można było niedawno zmienić dostawcę prądu i dostać w nagrodę pakiet bezpłatnych kilowatogodzin.

Artykuł w wersji audio

Wychodzimy na miasto, bo pora coś zjeść. Gdzie dziś będą promocje? Wystarczy włączyć odpowiednią aplikację na smartfonie, który, dzięki funkcji zwanej geolokalizacją, określa nasze położenie. Po chwili na interaktywnej mapie widzimy, że 200 m od nas 20 proc. zniżki jeszcze przez pół godziny oferuje pizzeria. Jeśli pójdziemy kawałek dalej, zjemy taniej niż zwykle sushi, choć trzeba się spieszyć z wyborem, bo dzisiejszy limit rabatów zaraz się wyczerpie. Chwila namysłu i kupujemy wybrane danie. Nasza karta kredytowa zostaje natychmiast obciążona, a na ekranie komórki wyświetla się specjalny kod, który będzie zeskanowany przez kelnera w restauracji. Zazwyczaj o tej porze nie ma w niej wiele osób, ale tym razem prawie wszystkie stoliki są zajęte. Nic dziwnego, bo nasi znajomi też przeczesali lokale, korzystając z telefonu. Pozostaje pytanie, jakie oferty dostępne będą jutro w naszej okolicy?

Tak ma wyglądać przyszłość zakupów grupowych, także w Polsce. Na razie takie usługi szeroko rozwinęły się w USA, u nas są testowane. W Stanach Zjednoczonych już co czwarty kupon uprawniający do zniżki kupowany jest przez komórkę albo tablet. W Polsce wciąż dominuje tradycyjny model zakupów grupowych. Przeglądamy różne strony w komputerze w domu czy pracy, wybieramy ofertę, płacimy kartą lub przelewem i drukujemy kupon.

Niedawno zakupy grupowe obchodziły w Polsce drugie urodziny. W kwietniu 2010 r. wystartowały Gruper, założony m.in. przez współtwórcę Wirtualnej Polski, oraz polski oddział światowego giganta Groupona. Co ciekawe, mimo uruchomienia dziesiątek kolejnych serwisów te dwa pierwsze wciąż pozostają liderami branży. Bezsprzecznie numerem jeden jest Groupon, który, według różnych szacunków, kontroluje od 60 do nawet 75 proc. zakupów grupowych w Polsce. Oficjalnych danych, dotyczących tylko naszego kraju, notowany na amerykańskiej giełdzie NASDAQ Groupon nie ujawnia.

Drugą pozycję zajmuje Gruper, a na trzecim miejscu jest uruchomiony przez Allegro Citeam. Te trzy serwisy to razem ponad 90 proc. polskich zakupów grupowych. Jednak ich dominacja nie odstrasza kolejnych chętnych, bo w sumie działa u nas przynajmniej sto stron kuszących znacznymi rabatami. Każdego miesiąca jedne powstają, a inne zostają zamknięte, bo ich właściciele nie chcą już dłużej dokładać do interesu. Zyski przynoszą bowiem tylko najwięksi.

Walka o klientów

Wiele wskazuje, że dominacja kilku serwisów na razie będzie niezagrożona. – Duzi gracze mają mocną pozycję i nie widzą sensu w kupowaniu małych. Żeby wejść na ten rynek, trzeba na początku sporo zainwestować. Potrzebny jest zespół dobrych handlowców, którzy będą podpisywać umowy z przedsiębiorcami i negocjować warunki współpracy – mówi Paweł Lipiec z portalu Ecommerce.edu.pl, zajmującego się handlem internetowym.

Niektórzy widzą dla siebie szansę w otwieraniu serwisów tematycznych, zajmujących się tylko jedną branżą, albo lokalnych, ograniczonych do konkretnego miasta. – Zgłaszają się do nas portale, które oferują coraz bardziej niszowe produkty i usługi, na przykład serwisy ze zniżkami dla mam i dzieci, sprzedające kupony na książki, uprawianie sportów ekstremalnych czy rabaty na produkty dla zwierząt – mówi Kamil Kaniuk z GoDealla.pl, agregatora zbierającego i wyświetlającego w jednym miejscu oferty z różnych stron zakupów grupowych. Problem w tym, że jeśli najmocniejsi gracze dostrzegą sukces małych serwisów, z pewnością zrobią wszystko, żeby przejąć ich klientów. Mają w ręku mocny atut, bo to dużym i silnym łatwiej jest uzyskiwać największe rabaty. A to właśnie ich imponująca wysokość zdecydowała o sukcesie zakupów grupowych.

Większość serwisów żąda obniżek cen przynajmniej o 50 proc. Wtedy gotowe są zamieszczać na swoich stronach oferty przedsiębiorców. Do tego dochodzi jeszcze ich prowizja, która w przypadku Groupona czy Grupera wynosi nawet połowę kwoty, jaką wydajemy na kupon. Nieco tańsze są mniejsze portale, które zazwyczaj zadowalają się prowizją w wysokości 10–20 proc. Nietrudno policzyć, że przedsiębiorca współpracujący z serwisami godzi się na zdecydowanie niższe przychody – nawet o 75–80 proc. w porównaniu ze standardowymi cenami. Często sprzedaje swoje usługi bez zysku, a bywa, że poniżej kosztów. Z tego powodu wiele firm patrzy na tę formę działalności, czy też raczej reklamy, sceptycznie.

Zakupy grupowe są często traktowane jako jedna z dodatkowych możliwości sprzedaży produktów czy usług. To poważny błąd, który, zwłaszcza na początku, popełniało wielu przedsiębiorców – zwraca uwagę Paweł Lipiec. – W rzeczywistości zakupy grupowe to tak naprawdę inwestycja, której celem ma być zdobycie nowego klienta. Warto dać mu za pierwszym razem olbrzymi rabat, bo jeśli mu się spodoba, wróci i będzie dalej korzystać już na normalnych warunkach.

Na rynku zakupów grupowych walka o klientów ciągle się zaostrza. Jak wynika z danych Polskich Badań Internetu, tego typu serwisy odwiedza przynajmniej raz w miesiącu już 6 mln Polaków. O ile na starcie ta liczba szybko rosła, to od połowy minionego roku utrzymuje się na stałym poziomie. Kto do zakupów grupowych się przekonał, będzie z nich korzystał. Jednak na razie dwie trzecie polskich internautów nie jest nimi zainteresowanych.

 

Z powodu rozdrobnienia rynku trudno precyzyjnie określić, jak dużo rabatowych kuponów sprzedają wszystkie portale. PAP szacuje, że łączne przychody serwisów zakupów grupowych wyniosły w ubiegłym roku 345 mln zł, z czego dwie trzecie trafiło do Groupona. Natomiast eksperci GoDealla.pl uważają, że wpływy portali zakupów grupowych w 2011 r. to 325 mln zł, zaś Groupon dostał 60 proc. tej kwoty. Z jednej strony to imponujące wyniki, z drugiej warto pamiętać, że cały polski rynek handlu internetowego wart jest 18 mld zł, więc zakupy grupowe stanowią niewielką, choć rosnącą część.

Touroperatorzy

Liderzy sprzedaży grupowej pozostają ci sami, ale zmienia się typ zakupów. – Wciąż dominują te usługi, które pojawiły się jako pierwsze, czyli oferty restauracji, salonów kosmetycznych i fryzjerskich – mówi Tomasz Dalach, współzałożyciel i członek zarządu Gruper.pl. – Wielkim hitem zakupów grupowych stała się turystyka. Mamy zarówno tańsze oferty biur podróży, jak i bezpośrednie rabaty na nocleg w hotelach i pensjonatach.

Kupowanie zwłaszcza krótkich, weekendowych wyjazdów za pośrednictwem portali zakupów grupowych to z pewnością wielki sukces organizatorów. Chociaż najważniejsi touroperatorzy nie chcieli współpracować z takimi serwisami (zniechęcają ich warunki finansowe), udało się podpisać umowy z wieloma właścicielami mniejszych hoteli. Ci są gotowi do udzielania dużych zniżek w mniej atrakcyjnych okresach roku i interes się kręci.

Zakupom grupowym udało się już przełamać wizerunek branży przeznaczonej głównie dla małych, rodzinnych firm, nierzadko rozpoczynających działalność, które chcą się szybko wypromować. Pomogło zainteresowanie banków. Kilka z nich zaoferowało premie w wysokości kilkudziesięciu czy kilkuset złotych za zlecenie przez zakupy grupowe otwarcia konta osobistego albo karty kredytowej. Banki stwierdziły, że opłaca im się zapłacić portalom prowizję, bo i tak będzie ona niższa niż średni koszt, jaki ponoszą przy reklamach kierowanych do nowych klientów.

Pojawiły się również oferty zakupów na bardzo dużą skalę – zniżki na luksusowe nieruchomości i samochody. Przez serwis Gruper można było niedawno zmienić dostawcę prądu i dostać w nagrodę pakiet bezpłatnych kilowatogodzin. Portale liczą, że uda im się do współpracy skłonić także ubezpieczycieli, koncerny telekomunikacyjne i operatorów telewizji kablowej.

Jest spore zainteresowanie ze strony firm świadczących usługi medyczne. Niestety, ciągle mamy nierozwiązane kwestie prawne, bo oferta tańszej wizyty u lekarza czy abonamentu w przychodni może być potraktowana jako reklama, a ta w przypadku branży medycznej podlega ograniczeniom – mówi Artur Bednarz, rzecznik prasowy polskiego oddziału Groupona. Wielu użytkowników serwisów pyta też o kupony na tańsze paliwo, co raczej nie dziwi.

Portale zakupów grupowych czekają w najbliższych latach kolejne wyzwania. Pierwsze to przywiązanie do siebie klientów, którzy raz czy dwa dali się skusić atrakcyjnym rabatom, ale przecież mogą się szybko znudzić. – Chcemy, żeby regularnie korzystali z naszych ofert. Organizujemy konkursy z ciekawymi nagrodami, myślimy o dużych programach lojalnościowych – mówi Piotr Majcherkiewicz, współzałożyciel i prezes Gruper.pl. Na razie sygnały są obiecujące, bo rośnie liczba wiernych klientów zakupów grupowych. Z danych Groupona wynika, że ponad 30 proc. odwiedzających jego stronę skorzystało do tej pory z kuponów już ponad pięć razy.

Mobilny świat

Im jednak więcej pojawia się ofert, tym bardziej rośnie ryzyko wpadek, bezlitośnie dziś opisywanych przez rozzłoszczonych klientów. Najpierw był łódzki fryzjer, który sprzedał za dużo kuponów i nie mógł ostrzyc wszystkich chętnych, potem szkoła językowa, która upadła, zanim przeprowadziła wykupione kursy, a wreszcie sklepy internetowe, nieuczciwie wyliczające wysokość rabatów.

Pomyłkom trudno się dziwić, skoro największe serwisy wprowadzają dziennie po 50–70 nowych ofert do sprzedaży. Tym większym problemem staje się weryfikacja partnerów i szybkie reagowanie w przypadku skarg. Dziś kilku niezadowolonych jest w stanie dzięki Facebookowi i forom dyskusyjnym rozpętać prawdziwe piekło szkodzące reputacji najsilniejszych portali.

Jednak największe wyzwanie to nadążenie za zmianami, jakie zachodzą w sieci internetowej i sprzęcie. Zakupy grupowe przez komórki i tablety są dziś nie tyle szansą dalszego rozwoju dla Groupona, Grupera, Citeam i ich konkurentów, ile po prostu koniecznością. Kto nie odnajdzie się w coraz bardziej mobilnym świecie, ten szybko zniknie z rynku, bo przebijanie się przez stosy e-maili z ofertami zasypującymi skrzynkę pocztową staje się anachroniczne. Wygrają ci, którzy dzięki nowym technologiom dostarczą nam najciekawsze propozycje szybko i wygodnie, bez konieczności drukowania czegokolwiek i z możliwością błyskawicznej zapłaty. Technologia już jest, ale na dostatecznie liczne oferty musimy w Polsce jeszcze chwilę poczekać.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Rynek

Włoski strajk na polskich drogach

Włoskie firmy drogowe ogłosiły, że rozpoczętych w Polsce budów mogą nie skończyć, jeśli nie dostaną dodatkowych pieniędzy. W wyborczym roku będzie więc mniej przecinanych przez polityków wstęg, a więcej awantur. Jak do tego doszło?

Adam Grzeszak
21.05.2019
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną