Rynek

Wielkie wizje... i prowizje

Wielkie wizje... i prowizje. Kto chce pogrążyć Kulczyka?

Jan Kulczyk nadal zaliczany jest do czołówki najbogatszych Polaków. Jan Kulczyk nadal zaliczany jest do czołówki najbogatszych Polaków. Magda Starowieyska/Fotorzepa / Forum
Aresztowanie najbliższych ongiś współpracowników Jana Kulczyka spowodowało spekulacje, że ktoś chce uniemożliwić Doktorowi biznesowy powrót do kraju. Zwłaszcza że zarzuty dotyczą prywatyzacji TP SA, czyli sprawy z 2000 r.
Jan Kulczyk podczas spotkania z Leszkiem Millerem, Józefem Oleksym i Markiem Borowskim we wrześniu 2003 r.Maciej Racławski/East News Jan Kulczyk podczas spotkania z Leszkiem Millerem, Józefem Oleksym i Markiem Borowskim we wrześniu 2003 r.

Bulwersujące są nie tylko same zatrzymania, ale i kaucje, dzięki którym aresztowanych wypuszczono. Wojciech J., były wiceprezes Kulczyk Holding, musiał wpłacić 1 mln zł, Jan W., prezes kontrolowanej przez Jana Kulczyka firmy – 1,5 mln zł. Najwyższą cenę za odzyskanie wolności, 3 mln zł, oraz zakaz opuszczania kraju zapłacił Andrzej P., który nigdy z KH związany nie był. Prokuratura katowicka zagarnia jednak szeroko – od 2006 r. bada nieprawidłowości, których dopatrzyła się w wielu dużych prywatyzacjach. Nazwisko Andrzeja P. pojawia się przy okazji sprzedaży niemieckiej firmie RWE warszawskiego STOEN. Już wcześniej zatrzymano, i także wypuszczono, Gromosława Cz., również – zdaniem prokuratury – zamieszanego w nieprawidłowości przy tej prywatyzacji. Były szef UOP przez lata współpracował z Kulczyk Holding.

Grono wymienionych zatrzymanych łączy nazwisko kolejnego – Wojciecha JK. To na zagraniczne konta kontrolowanej przez niego firmy BMF (jej spółka-córka doradzała przy obu wspomnianych prywatyzacjach Ministerstwu Skarbu Państwa) wpłynąć miało 1,1 mln dol. przekazanych przez Jana W. i Wojciecha J. z Kulczyk Holding za usługi doradcze przy prywatyzacji TP SA oraz kolejny milion dolarów (z przecieków nie wynika, kto tym razem przekazywał pieniądze) za doradztwo przy transakcji STOEN. Wyciekło natomiast, że ta okrągła suma zasiliła zagraniczne konta byłego współpracownika byłego ministra Wiesława Kaczmarka, czyli Andrzeja P. Kogo jeszcze? Bo przecież Andrzej P. z transakcją sprzedaży TP SA nic wspólnego nie miał.

Prokuratura podejrzewa, że tak dobrze wycenione usługi doradcze były fikcyjne. Zdaniem obecnego pracownika Kulczyk Holding zarzut jest kuriozalny, ponieważ firma tego typu dokumenty ma obowiązek przechowywać przez pięć lat.

Polityka 26.2012 (2864) z dnia 27.06.2012; Kraj; s. 24
Oryginalny tytuł tekstu: "Wielkie wizje... i prowizje"
Reklama