Nie tylko Amber Gold mami zyskami

Zamki na złotym piasku
Amber Gold nie jest pierwszym ani ostatnim pomysłem, jak wykorzystać naszą naiwność, chciwość, instynkt stadny. Na każdym kroku można znaleźć finansowe oferty kuszące nadzwyczajnymi zyskami. Nie stronią od nich nawet banki.
Lęk, niepewność, obawa przed inflacją zjadającą oszczędności to dziś silny magnes przyciągający klientów i nakręcający rozmaite przedsięwzięcia oferujące alternatywne formy oszczędzania.
Sebastian Duda/PantherMedia

Lęk, niepewność, obawa przed inflacją zjadającą oszczędności to dziś silny magnes przyciągający klientów i nakręcający rozmaite przedsięwzięcia oferujące alternatywne formy oszczędzania.

Każdy iluzjonista wie, że najłatwiej wprowadzić widzów w błąd, skupiając ich uwagę na jakimś efektownym rekwizycie. Wówczas nie zwrócą uwagi na to, co naprawdę robi magik. W Amber Gold takim rekwizytem była sztabka złota. Przyciągała uwagę, budziła pożądanie i szacunek, była wytłumaczeniem, skąd się biorą wyjątkowe zyski. Choć firma padła, a policja prowadzi śledztwo, na stronie internetowej Ambera wciąż można znaleźć fachowe analizy rynku złota, przekonujące, że taka inwestycja to gwarancja nadzwyczajnych zysków, bo przecież kruszec musi drożeć.

W rzeczywistości nic nie drożeje w nieskończoność. Nawet złoto, którego cena po fazie wzrostu od dłuższego czasu ustabilizowała się, a nawet nieco spada. Jak wyliczyli analitycy, od listopada 2011 r. do każdego powierzonego przez klienta tysiąca złotych Amber musiałby dopłacić 200 zł, by zapewnić obiecywane w reklamach zyski.

Mimo to pracownicy parabanku nie mieli kłopotów z przekonywaniem klientów o cudownych możliwościach złota. Podobnie jak wiele innych instytucji sprzedających dziś prawdziwy kruszec w postaci sztabek lub monet bulionowych (czyli takich, które nie są środkiem płatniczym, a jedynie formą przechowywania złota). Mennica Polska, spółka giełdowa i największy polski producent złota inwestycyjnego, w reklamach przekonuje, że działa oficjalnie i legalnie, sprzedaje złoto w postaci fizycznej, a nie sam papierowy certyfikat.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj