Zakłady sportowe

Zabukowani
Licencjonowani bukmacherzy narzekają, że w Polsce, inaczej niż w Europie, utrudnia im się prowadzenie działalności. Branży zakładów wzajemnych zaszkodziło wrzucenie do worka z napisem: hazard.
Krajowa branża bukmacherska nie rozumie, dlaczego strażnicy rządowej kasy nie chcą zarobić, choć mogliby.
Tomasz Waner/Reporter

Krajowa branża bukmacherska nie rozumie, dlaczego strażnicy rządowej kasy nie chcą zarobić, choć mogliby.

Snookerowy mistrz świata Szkot John Higgins.
Andrew Yates/EAST NEWS

Snookerowy mistrz świata Szkot John Higgins.

Tenisistka Karolina Woźniacka.
Bartosz Krupa/EAST NEWS

Tenisistka Karolina Woźniacka.

Nikola Karabatić – francuska ikona piłki ręcznej.
Imago SportFotodienst/EAST NEWS

Nikola Karabatić – francuska ikona piłki ręcznej.

Warszawa, centrum miasta, punkt zakładów bukmacherskich Fortuna. Na drzwiach informacja o zakazie wstępu dla niepełnoletnich. W środku trzech stałych bywalców i jeden nowicjusz. W telewizji transmisja z tenisowego turnieju WTA w Linzu, w głębi pomieszczenia na monitorze informacje o wynikach drugiej rundy męskiego turnieju w Szanghaju, na tablicy flamastrem nabazgrane inne aktualne rezultaty.

Tenis nie budzi większych emocji. W przeciwieństwie do futbolu – za pasem kwalifikacyjne spotkania do mundialu w Brazylii. Nowicjusz obstawia za 100 zł zwycięstwo Portugalii w wyjazdowym meczu z Rosją, prowokując dyskusję. Jeden z bywalców (wiek średni, ubiór niedbały, na głowie sprana dżinsowa cyklistówka) jest przekonany o wyższości drużyny rosyjskiej, czemu daje wyraz w swoim zakładzie skumulowanym za 50 zł (6 meczów; w puli prawie 400 zł). Zwycięstwo Rosjan nie podlega dla niego żadnej dyskusji, co irytuje kolejnego klienta (wiek średni, wygląd co najmniej wczorajszy, chrapliwy głos), który twierdzi, że jeśli o zakłady chodzi, pewne jest tylko jedno: jak Włochy grają z Italią, to wygra makaron...

Wabik dla typera

Emocje towarzyszące typowaniu w kolekturach to jest małe miki, twierdzi gracz internetowy przedstawiający się jako Iwan: – Internet bije na głowę stacjonarnych buków, jeśli chodzi o bogactwo oferty i elastyczne zmiany kursów. Poza tym furorę robią zakłady na żywo – wyniki można obstawiać praktycznie do ostatniej chwili wydarzenia. Wiadomo, że jak w decydującym secie meczu tenisowego jest 5:0 w gemach i 40:0, to kurs wynosi jeden do jednego. Ale wtedy można obstawić, kto wygra tę konkretną piłkę.

Iwan nigdy w życiu nie był w punkcie bukmacherskim, nie miał w rękach wydawanej przez naziemnych bukmacherów gazetki z rozpiską zakładów. Do typowania w Internecie namówił go kolega. Kusiło: po rejestracji i wpłaceniu 200 zł depozytu drugie tyle organizator dawał gratis. – Teraz to norma. Najwyższy bonus dla początkujących, o jakim słyszałem, to 500 zł. Są tacy, co na tym żerują i zakładają konta wszędzie tam, gdzie można dostać ekwiwalent depozytu. Ale ponoć bukmacherzy są na takie zagrywki coraz bardziej wyczuleni i blokują rejestrację – mówi.

Internetowi bukmacherzy oprócz wysokości kursów licytują się na przynęty dla klienta. – Jeśli w zakładzie skumulowanym iloczyn kursów przekroczy 10, gwarantują ekstra 10 proc. od wygranej. Popularny jest zakład bez ryzyka, czyli np. nietrafne obstawienie remisu w konkretnym spotkaniu nie skutkuje utratą wkładu – firma liczy, że gracz pieniędzy nie wycofa i zagra ponownie, już bez asekuracji. Grając na wysokie stawki, np. 10 tys. miesięcznie, dostaje się na konto kilkaset złotych bonusu. No i jeszcze prozaiczny wabik – nagrody dla najlepszych typerów, typu: zegarki, elektronika – objaśnia Iwan. Premiuje się głównie graczy wiernych i niebojących się ryzyka oraz wysokich wkładów. – W Klubie STS klienci nagradzani są głównie za ilość trafionych zakładów, wysokość stawki, kurs. Co trzy miesiące do wygrania jest samochód, poza tym telewizory, komórki – informuje Michał Rurański z firmy Start-Typ-Sport, największego bukmachera naziemnego w Polsce.

Mówi się, że Internet to przyszłość zakładów. Fortuna już uruchomiła zakłady online, niebawem ze swoją ofertą ruszy STS, pewnie dołączy też trzeci z największych krajowych bukmacherów – Totolotek – jak tylko odzyska koncesję na prowadzenie działalności. Minister finansów cofnął ją, bo Totolotek stosował metodę faktów dokonanych – ruszył z promocją zakładów internetowych, zanim dostał zezwolenie na ich organizowanie.

Nieprzyjazne państwo

Bukmacherzy naziemni i internetowi połączyli siły kilka lat temu, gdy szykowała się nowelizacja prawa. Ale najbardziej gorący okres prac legislacyjnych, jesienią 2009 r., zbiegł się z aferą hazardową, która obnażyła bezczelny lobbing biznesmena z branży hazardowej Ryszarda Sobiesiaka u wpływowego polityka PO – Zbigniewa Chlebowskiego. Afera zmiotła ze sceny politycznej Chlebowskiego i ówczesnego ministra sportu Mirosława Drzewieckiego, wymusiła też rekonstrukcję rządu oraz spowodowała nagonkę na szeroko pojęty hazard, w tym również bukmacherów.

O tym, że znajomość branży jest wśród posłów nikła, świadczył poziom dyskusji na posiedzeniach podkomisji i komisji. Zresztą obrady połączonych komisji sportu i finansów publicznych w sprawie nowelizacji ustawy transmitowano w Internecie. Widać było, jak jeden z posłów śpi – opowiada osoba biorąca udział w pracach.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną