Rynek

Jeszcze tam wrócą

Po szczycie UE: budżet nikogo nie zadowoli

Jeśli ktoś naprawdę spodziewał się, że supertarg o kolejny siedmioletni budżet Unii między szefami państw i rządów w Brukseli zakończy się ugodą w pierwszej rundzie, to nie zna i nie rozumie tej organizacji.

Ta sprawa zawsze wywoływała dzikie kłótnie i miała ogromny polityczny ciężar. A ciągle niezażegnany kryzys na południu Europy nie ułatwia nikomu zadania.

Jesteśmy więc w punkcie, w którym na tym etapie negocjacji powinniśmy być. Pierwsze, nierealistyczne propozycje komisji zostały wstępnie przykrojone, ci, którzy naprawdę rozdają karty i są płatnikami netto, dość szczerze powiedzieli co jest dla nich wyobrażalne a co zupełnie nie. Beneficjenci, w tym i Polska, jeszcze raz przypomnieli, że nie przyjechali do Brukseli po jałmużnę, bo ci co płacą dzięki wspólnemu rynkowi jednocześnie czerpią z Unii gigantyczne zyski z handlu, z transferu kapitałów i siły roboczej. To, co wydadzą (cały budżet Unii to raptem 1 proc. jej wspólnego PKB) z nawiązką odzyskują poruszając się po gigantycznym rynku bez granic. I dziś, jeszcze częściej niż przed kryzysem, trzeba im o tym przypominać.

Do stołu negocjacji, od którego w piątek wieczorem dość gwałtownie wstawano, politycy więc na pewno wrócą. Koniec stycznia lub początek lutego to terminy dziś najbardziej prawdopodobne. Alternatywą dla siedmioletniej agendy na lata 2014-2020 są roczne prowizoria budżetowe, których nikt jednak nie chce, bo dałyby dowód, że kryzys w Unii znowu się pogłębia. Wspólny, siedmioletni budżet, choć przykrojony, jednak powstanie, choć jest oczywiste, że nikogo nie zadowoli, bo jedni dostaną mniej niżby chcieli a inni zapłacą więcej niż czują, że mogą i powinni.

Na jego ostateczny kształt na pewno będą miały wpływ najbliższe wydarzenia w Grecji i kilku innych, najbardziej zadłużonych krajach eurolandu. Kryzys finansowy jest ciągle największym zmartwieniem Europy i od przebiegu negocjacji w tej sprawie na kolejnym, grudniowym szczycie oraz od postępów w tworzeniu europejskiej unii bankowej będzie pośrednio zależała atmosfera przy późniejszych negocjacjach budżetowych. W każdym kryzysie, tym bardziej w tak ciężkim jak obecny, różnice interesów muszą być silniej artykułowane a temperatura negocjacji rosnąć. Jeśli weźmie się pod uwagę w jak marnej kondycji znajduje się dzisiaj europejska gospodarka, to widać, że ostatnie rozmowy o budżecie nie były takie złe i trzeba się pocieszać, że żadne drzwi nie zostały zatrzaśnięte.

Więcej na ten temat
Reklama

Codzienny newsletter „Polityki”. Tylko ważne tematy

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość potwierdzającą.
By dokończyć proces sprawdź swoją skrzynkę pocztową i kliknij zawarty w niej link.

Informacja o RODO

Polityka RODO

  • Informujemy, że administratorem danych osobowych jest Polityka Sp. z o.o. SKA z siedzibą w Warszawie 02-309, przy ul. Słupeckiej 6. Przetwarzamy Twoje dane w celu wysyłki newslettera (podstawa przetwarzania danych to konieczność przetwarzania danych w celu realizacji umowy).
  • Twoje dane będą przetwarzane do chwili ew. rezygnacji z otrzymywania newslettera, a po tym czasie mogą być przetwarzane przez okres przedawnienia ewentualnych roszczeń.
  • Podanie przez Ciebie danych jest dobrowolne, ale konieczne do tego, żeby zamówić nasz newsletter.
  • Masz prawo do żądania dostępu do swoich danych osobowych, ich sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania, a także prawo wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania, a także prawo do przenoszenia swoich danych oraz wniesienia skargi do organu nadzorczego.

Czytaj także

Społeczeństwo

Emeryci na psychotropach

Potrafią wyłudzać recepty, tłumaczyć, że od leków, które nie uzależniają, mają alergię. I dlatego muszą brać psychotropy. A psychiatrzy przyznają: rekordziści potrafią brać je przez kilka lat.

Katarzyna Kaczorowska
26.09.2020
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną