Ciemne chmury nad Stocznią Gdańską

Targi nad kolebką
Stoczniowcy z Gdańska szykują najazd na Warszawę. Dostali zgodę stołecznego magistratu na protest 14 czerwca przed siedzibą Agencji Rozwoju Przemysłu. To chichot historii, bo to dawny gmach Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej.

Do niedawna wydawało się, że ukraińska firma Gdańsk Shipyard Group,  prywatny większościowy udziałowiec Stoczni Gdańskiej S.A. (75 proc., reszta – należy do ARP czyli Skarbu Państwa) będzie skutecznym lekiem na powracające co jakiś czas kłopoty z zakładem-symbolem. Wreszcie miały skończyć się kroplówki za pieniądze podatnika, w imię historycznych zasług. Wydawało się, że kolebka stanie się firmą jak wszystkie inne, które muszą sobie radzić na rynku. Jednak zgubne okazało się zbyt silne przywiązanie do produkcji stoczniowej, konkretnie do nierentownych kadłubów statków. Jednocześnie stocznia zbyt wolno wchodziła w nowe, lepiej rokujące kierunki działalności (produkcja wież wiatrowych). Skutkiem są długi, gdzie się tylko da - od ZUS i Enerii poczynając, przez ISD (ukraińscy właściciele Huty Częstochowa), na stoczniowej Solidarności kończąc. Od kilku miesięcy Ukraińcy rozmawiają z ARP na temat pomocy dla stoczni. Pilnie poszukują 180 mln zł.

Kolebka znów dryfuje w stronę upadłości. Większościowy właściciel uważa, że ten mniejszościowy nie chce pomóc. Mniejszościowy w propozycjach zgłaszanych pod jego adresem nie widzi rozwiązań ekonomicznie uzasadnionych, tylko dalsze topienie pieniędzy w czarnej dziurze. Pod kontrolą Komisji Europejskiej takie decyzje grożą wymogiem zwrotu 550 mln zł udzielonej wcześniej pomocy. Propozycja wysunięta przez ARP (proporcjonalne do udziałów dokapitalizowanie stoczni) nie zaowocowała konkretami z drugiej strony.

Stoczniowcy, którzy w tym miesiącu otrzymają wypłaty aż w 3 ratach liczą, że stare argumenty odniosą skutek.   

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj