E-konsumenci i cyfrowy biznes

Jomo i fomofoby
W cyfrowym świecie pracujemy, wypoczywamy, szukamy informacji, rozrywki, prowadzimy życie towarzyskie i robimy zakupy. Dlatego cyfrowy biznes chce o nas jak najwięcej wiedzieć. Czy da się przed nim uciec? I czy warto?
Świat wirtualny sprawia, że niemal wszystko wydaje się w zasięgu ręki.
ximagination/PantherMedia

Świat wirtualny sprawia, że niemal wszystko wydaje się w zasięgu ręki.

Obroty handlu internetowego w 2012 r. szacowane były na 22–25 mld zł.
Atomic Imagery/Getty Images/FPM

Obroty handlu internetowego w 2012 r. szacowane były na 22–25 mld zł.

Psychologia ukuła już pojęcie nomofobii (od angielskiego no mobile phone phobia), czyli lęku związanego z pozbawieniem telefonu.

Amerykanie policzyli, że użytkownik telefonu Blackberry średnio co 2 min i 17 sek. sprawdza, czy nie dostał maila lub esemesa. Chcemy wszystko wiedzieć, więc uprawiamy tracking, czyli trałujemy sieć, wyławiając wszystko, co naszym zdaniem ważne.

To nakręcanie potrzeby bycia o wszystkim poinformowanym rodzi lęk, że kiedy jesteśmy offline, coś nam umknie, czegoś ważnego się nie dowiemy. To syndrom zwany FOMO (od angielskiego fear of missing out), czyli lęk, żeby mnie nic nie ominęło, częsty u obywateli cyfrowego świata. – Rozwój technologii sprawia, że coraz więcej ludzi czuje, że światy realny i wirtualny w ich życiu przenikają się, że dla sprawnego funkcjonowania muszą być stale podłączeni do sieci, że dzięki niej zaspokajają coraz więcej potrzeb – tłumaczy dr Paweł Wójcik, psycholog zachowań konsumenckich z firmy badawczej 4P Research Mix. Taką kategorię konsumentów nazywa scyfrowanymi.

Są oni klientami cyfrowej gospodarki – sklepów internetowych, platform aukcyjnych, klubów zakupowych, portali zakupów grupowych, serwisów internetowych banków, supermarketów, firm turystycznych, gazet i tysięcy innych przedsięwzięć gospodarczych rodzących się w Internecie. W Polsce mamy już ponad 12 tys. sklepów internetowych.

Obroty handlu internetowego w 2012 r. szacowane były na 2225 mld zł. Kilka lat temu dominowała sprzedaż książek, płyt, sprzętu elektronicznego. Ostatnio szybko rośnie udział żywności, ubrań i wyposażenia domowego – wyjaśnia Piotr Krawiec z agencji marketingowej Praktycy, specjalizującej się w obsłudze firm działających w świecie wirtualnym.

A przecież oprócz polskich sklepów są jeszcze zagraniczne, a także coraz więcej usług, które można zamawiać przez Internet. Karierę robi ostatnio jedzenie. Serwis Foodpanda.pl jest sieciowym pośrednikiem między e-konsumentami a 500 restauracjami w kilkunastu miastach Polski. – Z naszych usług chętnie korzystają pracownicy, którzy zamawiają posiłki do biur – wyjaśnia Piotr Łagowski z Foodpanda.pl. E-konsumenci najchętniej jedzą dziś potrawy kuchni orientalnej.

Impulsowicze

Świat wirtualny sprawia, że niemal wszystko wydaje się w zasięgu ręki. – Nie ma ograniczenia czasu, bo zakupy można zrobić o każdej porze, nie ma ograniczenia miejsca, bo nie ruszając się z domu, możemy odwiedzać sklepy na różnych kontynentach, a wybór wydaje się nieograniczony. To skłania do zakupów pod wpływem impulsu: widzimy towar i już chcemy go mieć – wyjaśnia dr Paweł Wójcik. Problemem jest tylko dostawa. Jak na razie jedynie dobra cyfrowe można otrzymać natychmiast po zakupie, ściągając je na komputer lub smartfon – programy, gry, filmy, gazety, muzykę. Na telewizor, aparat fotograficzny czy nowy ciuch trzeba poczekać. Tymczasem e-konsument jest z natury niecierpliwy i nie lubi czekać. Chcemy teraz, zaraz, natychmiast.

 

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną