Rabat na prenumeratę cyfrową Polityki

kup taniej do 50%

Subskrybuj
Rynek

Sami zdecydujemy co z OFE

Emerytury? Najlepiej liczyć na siebie

Donald Tusk zdecydował nareszcie o przyszłości OFE. Tak naprawdę jednak ich dalsze losy zależą od nas, czyli 16 mln ich członków. To my musimy teraz zagłosować nogami.

Ci, którzy są przekonani, że drugi filar zapewni im w przyszłości lepszą starość, niż te same pieniądze, ulokowane w ZUS – będą mogli nadal pozostać w OFE. Pod jednym warunkiem – w ciągu trzech miesięcy będą musieli pisemnie złożyć stosowną deklarację. To pokaże, jaki naprawdę mamy stosunek do filara kapitałowego. Jak duża jest nasza wiara w pomnażanie przez niego naszych prywatnych pieniędzy. Jeśli tego nie zrobią, ich przyszłe składki będą pozostawały wyłącznie w ZUS. Na dziesięć lat przed przejściem na emeryturę, zebrane oszczędności zaczną sukcesywnie „wracać” do ZUS, każdego roku po 10 procent. Dzięki temu przyszła emerytura nie będzie narażona na gwałtowne spadki na giełdzie.

W stosunku do stanu obecnego nastąpią też jednak dość istotnie różnice. Po pierwsze – fundusze nie będą już mogły kupować obligacji skarbu państwa. Wszystkie pieniądze (składka do OFE wynosić ma 2,92 proc.) mogą trafiać na giełdę. Teoretycznie mogłoby więc kupować prawie tyle akcji, co dotychczas. Praktycznie jednak fundusze zasilą rynek kapitałowy w o wiele mniejszym stopniu. Po pierwsze dlatego, że dysponować będą mniejszymi pieniędzmi, gdyż sporo członków wycofa się z OFE świadomie albo nieświadomie (czyli – nie złożą odpowiedniej deklaracji). Po drugie – fundusze mogą część składek zechcieć lokować na lokatach bankowych, żeby złagodzić niebezpieczeństwo wynikające ze spadków na giełdzie. Do tej pory robiły to, lokując pieniądze w papiery skarbowe. Każda bessa na parkiecie będzie przecież grozić gwałtownym odpływem członków.

Jeśli Sejm zatwierdzi propozycje rządu, minister finansów będzie miał rozwiązany największy problem. Nasz dług publiczny zmniejszy się w poważnym stopniu i przestanie narastać w tak szybkim tempie. Wskaźniki księgowe  będą wyglądać świetnie. To dlatego rynki finansowe przyjęły propozycję Tuska nie tylko spokojnie, ale wręcz z zadowoleniem. Jego wyrazem jest rekordowo niska rentowność obligacji skarbowych, czyli – inwestorzy chcą nam chętnie pożyczać pieniądze. Jacek Rostowski, jako stróż publicznej kasy, wykonał swoją robotę wzorowo.

A co z przyszłymi emerytami? Wbrew gorącym dyskusjom, wysokość naszych przyszłych świadczeń niewiele będzie zależała od obecnych posunięć rządu wobec OFE. Zarówno OFE, jak i ZUS, choć tak różnią się konstrukcją, „jadą na tym samym wózku”. Jeśli gospodarka będzie się rozwijać, a proporcje między rzeszą emerytów i grupą osób pracujących pogarszać się będą wolniej, nasze emerytury zagrożone nie będą. Ale ich wysokość godnego życia na starość nie zapewni nikomu, bo będą tragicznie niskie. Jeśli jednak – jak nas straszą obrońcy OFE – ZUS (czyli państwo) stanie się niewypłacalny, to zawali się także rynek kapitałowy, czyli OFE. Wtedy nawet na głodowe świadczenia zarówno z pierwszego, jak i drugiego filara nie mamy co liczyć. Tak czy siak, najlepiej liczyć na siebie.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Mleko się rozlało? Tajemnice morderstwa w Białymstoku

Za kratami w Hajnówce od kilkunastu lat siedzi Jan Ptaszyński z Michnówki na Podlasiu. Są powody, by przypuszczać, że w jego sprawie nie wszystko jest jasne.

Arkadiusz Panasiuk
27.11.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną