„Economist”: Polskie banki gwiazdami Europy
Gospodarka Polski i znaczenie kraju na scenie międzynarodowej konsekwentnie rosną. Tak też polski system bankowy wyrasta na jednego z liderów Europy – pisze brytyjski tygodnik w swoim najnowszym wydaniu.
Tax Credits/Flickr CC by 2.0

PantherMedia

Pismo chwali polskich bankierów za to, że trzymali się z dala od ryzykownych aktywów, których rzeczywistą wartość obnażył kryzys. Zamiast tego skupili się na tym, by unowocześniając swoją ofertę, jednocześnie nie zapominać o najbardziej konserwatywnych klientach. Dzięki temu także polskie państwo nie musiało ratować sektora finansowego. Przeciwnie, czerpało podwójne korzyści chociażby ze stabilnej kondycji PKO BP: jako pożyczkobiorca i jako największy udziałowiec banku.

Ewentualne braki płynności swoich polskich oddziałów uzupełniali ich zagraniczni właściciele. Robili to tym chętniej – zauważa „Economist” – że nasze należą do ich najbardziej dochodowych spółek. Pismo podaje tu przykład mBanku, wyróżniającego się na tle całej grupy niemieckiego Commerzbanku. Niedawno mBank ogłosił, że jego przychody kwartalne po raz pierwszy przekroczyły miliard złotych. A zysk netto sięgnął 325 mln zł mimo rekordowo niskich stóp procentowych.

Według brytyjskiego tygodnika rozwojowi polskiej bankowości paradoksalnie przysłużyły się wieloletnie zapóźnienie względem Zachodu. Budowany niemal od zera sektor pominął m.in. system książeczek czekowych. I od razu wkroczył w erę bankowości elektronicznej. Dzięki temu jesteśmy europejskim liderem chociażby w dziedzinie płatności zbliżeniowych.

Pismo chwali Polaków za umiar w zaciąganiu kredytów hipotecznych. To pomogło nam względnie bezpiecznie przejść przez kryzys finansowy. Zauważa jednak, że na budżetach Polaków zaciążył rosnący kurs franka. Bo, podobnie jak w innych krajach Europy Środkowej, kredyty mieszkaniowe rozliczane w szwajcarskiej walucie były w Polsce niezwykle popularne w latach poprzedzających kryzys.

Na szczęście władze zaostrzyły kryteria udzielania takich kredytów. Banki dysponują wystarczającym zabezpieczeniem udzielanych pożyczek, by przetrwać ewentualne zawirowania na rynkach. A poziomy rentowności rzędu 10 proc. – kończy „Economist” – wyróżniają polskie banki na tle większości sąsiadów, „na wchodzie i zachodzie”.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną