Hotel widmo Dariusza Guzka

Cztery kolory: czarny
W co inwestować oszczędności, by nie traciły na wartości? W złoto, ziemię, mieszkania na wynajem, condohotele? Nie brakuje cudotwórców gotowych pomnażać powierzone pieniądze. Mogą się one jednak cudownie rozpłynąć.
Wizualizacja hotelu 4 kolory.
materiały prasowe

Wizualizacja hotelu 4 kolory.

Rzeczywistość inwestycji 4 kolory.
Krzysztof Mystkowski/KFP

Rzeczywistość inwestycji 4 kolory.

Dariusz Guzek, pomysłodawca.
materiały prasowe

Dariusz Guzek, pomysłodawca.

W 2004 r. Dariusz Guzek, rocznik 1965, jest biznesmenem z Łodzi, udziałowcem i prezesem licznych spółek działających od Bielska-Białej po Władysławowo. Tam właśnie, 50 m od plaży, zbudował gustowny hotel SPA z basenem. Do głównej części hotelowej dodał kolejne segmenty, działające na zasadach tzw. condohotelu. Indywidualni inwestorzy kupowali tam pokoje lub apartamenty, niektórzy na własny użytek, ale większość na wynajem. Velaves Hotel-Spa Sp. z o.o. zawierała z nimi umowy najmu. Hotel zarządzał pokojami, a ich właścicielom miał płacić gwarantowany stały czynsz. Za pokój 25 m kw. 25 tys. zł rocznie.

Na początku płacił, ale po paru miesiącach zaczynały się poślizgi. Właściciele zorientowali się, że o pieniądze trzeba walczyć, jak trzeba, to nawet w sądach. Z początku tego nie nagłaśniali, woleli uchodzić za szczęściarzy. A hotel Velaves uwiarygodniał następne pomysły deweloperskie Guzka. Odbyła się tu m.in. prezentacja jego zamierzeń wobec Polanki Redłowskiej w Gdyni.

To miejsce jak marzenie, w sam raz pod ekskluzywny hotel. Ale działka nie ma szczęścia do inwestorów. W 1999 r. władze Gdyni przekazały ją w użytkowanie wieczyste spółce Echo Investment, z zastrzeżeniem, że w ciągu trzech lat powstanie tu hotel. Gdy długo nic się nie działo, miasto naliczyło karę. Wtedy Echo sprzedało swoje prawa do Polanki Dariuszowi Guzkowi.

Jerzy Zając, sekretarz miasta, pamięta, że nowy inwestor przedstawił efektowny projekt znanego francuskiego architekta. Miasto przyjęło jego deklaracje za dobrą monetę. Poszło w wielu kwestiach na rękę (dzierżawa sąsiedniej działki pod parking, prolongata terminu zabudowy). Samego Guzka Zając zapamiętał jako kolorową postać: – Przystojniak, porteczki rureczki, bajeranckie porsche, dobrze gadał, pokazywał, że pieniądze to dla niego nie problem.

Ten opis z grubsza zgadza się ze zdjęciami, które obiegły tabloidy latem 2011 r. Tyle że prócz auta z otwieranym dachem jest na nich jeszcze helikopter. „Cudowne życie Dody. Helikopterem z milionerem” – ekscytował się „Fakt”. Potem, rozpracowawszy nieco towarzysza celebrytki, tabloid donosił: „Wow! Doda chodzi z kolegą swojego taty”. Na zdjęciu widać oboje przy płocie okalającym plac budowy, na tle wyblakłej wizualizacji kompleksu.

Gdynia: hotel widmo

Stosunki dewelopera z miastem Gdynia były już wtedy napięte. Bo inwestor mnożył tłumaczenia i z budową nie ruszał. W sądzie czekał na rozpatrzenie złożony przez miasto wniosek o rozwiązanie umowy użytkowania wieczystego. Deweloper zareagował staraniami, by Gdynia zmieniła status działki z dzierżawy wieczystej na własność (bez efektu). Latem 2011 r. ogłosił, że startuje z budową. Pojawiły się maszyny i budowlańcy. Ale tylko na moment. Stało się jasne, że biznesmen pozoruje aktywność. O inwestycji zaczęto mówić: hotel widmo.

Sąd Okręgowy w Gdańsku 6 listopada 2011 r. umowę rozwiązał, nakazując należącej do Guzka spółce Projekt Gdynia 1 zwrócić grunt miastu. Trzy dni wcześniej Dariusz Guzek, jako właściciel spółki, sam siebie odwołał z funkcji prezesa. Firma została bez zarządu, ale z pełnomocnikami sądowymi, którzy złożyli apelację od wyroku. Domagali się zawieszenia postępowania, bo spółka nie ma zarządu. Wybieg zablokował sąd na lata, bo Guzek ani myślał ustanowić nowy zarząd.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną