PiS będzie wygaszać kopalnie? Sejm uchwalił ustawę
PiS zapowiadało cudowny lek na chorobę trapiącą polskie górnictwo węgla kamiennego, ale będzie musiało zaaplikować górnikom serię bolesnych zastrzyków. Kosztownych i bez gwarancji, że pacjentowi to pomoże.
.
Flickr CC by 2.0

.

W Sejmie pojawiła się ustawa o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego. Jak niemal wszystkie ostatnio ustawy, wyskoczyła jak diabeł z pudełka, czyli została zgłoszona przez posłów PiS, a nie przez rząd.

Oczywiście wiadomo, o co chodzi: o pośpiech, ominięcie konsultacji społecznych i uzgodnień międzyresortowych. Mamy rewolucję i nikt sobie takimi „burżujskimi wydumkami” głowy zawracać nie będzie. Zwłaszcza że Ministerstwo Energii, które powinno zająć się takim projektem, jest dopiero w powijakach.

Projekt ustawy robił wrażenie jednak nie rewolucyjnym charakterem, ale przeciwnie, wolą kontynuacji polityki PO. W uzasadnieniu jest nawet mowa o konieczności wygaszania nierentownych kopalń. WYGASZANIA!

To słowo było jeszcze niedawno zakazane. Grzegorz Tobiszowski, baron PiS ze Śląska i wiceminister energii, usiłował je zastąpić słowem „wyciszanie”, ale też oberwał. Żadnego wyciszania ani wygaszania. Przeciwnie, ma być intensywny rozwój, zwiększanie wydobycia. Bez względu na koszty, bez względu na cenę, bez względu na warunki geologiczne. Bez względu na to, czy jeszcze węgiel jest czy już go nie ma.

Kiedy w styczniu koalicja PO-PSL przeprowadziła ustawę o funkcjonowaniu górnictwa, będącą planem ratunkowym, pozwalającym na sfinansowanie z budżetu operacji zamykania kopalń w najbardziej beznadziejnej sytuacji, PiS nie kryło oburzenia. Europoseł Andrzej Duda zapowiadał zaskarżenie ustawy do Trybunał Konstytucyjnego.

Dziś jednak PiS zderzyło się z realiami i zamiast obalać ustawę PO, pospiesznie chce ją znowelizować, wydłużając jej obowiązywanie. Polskie państwowe górnictwo jest w stanie faktycznego bankructwa i szans na ratunek na razie nie widać. Ceny węgla na rynkach światowych szorują po dnie, a u nas koszty wydobycia są bardzo wysokie. Im więcej górnicy wydobywają „czarnego złota”, tym większy górnictwo ma deficyt. Nie da się go pokryć z budżetu, bo nie pozwala na to prawo UE.

I tak już dziś balansujemy na cienkiej linie i za chwilę może się okazać, że kopalnie korzystają z niedozwolonej pomocy publicznej, którą muszą zwrócić.

Do 2018 roku istnieje możliwość dotowania procesu likwidacji kopalń i właśnie temu służy procedowana w takim pośpiechu ustawa. Kilka kopalń musi zostać w całości lub częściowo zamkniętych, i na to pójdzie kolejne 3 mld zł z naszych podatków. Tylko co na to powiedzą górnicy? Ustawa co prawda obiecuje im odprawy, rekompensaty, wcześniejsze emerytury i dziesiątki innych świadczeń, ale to może ich nie zadowolić. Niedawno słyszeli, że żadna kopalnia zamknięta nie będzie. Kiedy upomną się o realizację przedwyborczych obietnic, może być gorąco.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną