System SKOK do naprawy, choć planu brak

Do ilu razy sztuka?
Upadł już czwarty SKOK noszący, grubo na wyrost, nazwę Polska.

Teraz trzeba więc będzie znaleźć kolejne 200 mln zł, żeby oddać pieniądze oszczędzającym. Rachunek za sprzątanie bałaganu po SKOK wciąż rośnie. Do tej pory bankructwo kas Wołomin, Wspólnota i Kujawiak kosztowało prawie 3,3 mld zł, a ratowanie kas św. Jana z Kęt, Kopernika, Wyszyńskiego i Wesołej pochłonęło ponad 400 mln zł. Tyle trzeba było dać bankom, żeby zechciały przejąć zagrożone kasy. Pieniądze dla SKOK idą z kont Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Za sprzątanie płacą zatem pośrednio klienci banków, bo przecież to na nich instytucje finansowe przerzucają coraz wyższe składki wnoszone do BFG.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj