Rynek

Rolowanie emerytów

Rząd chce obniżyć wiek emerytalny i niewiele za to zapłacić. Wcale nie będzie tak różowo

ZwieRys / Wikipedia
Pieniądze szybko się skończą, a dług państwa wobec rosnącej rzeszy emerytów będzie coraz większy.

Rząd poparł projekt prezydenta Dudy, przywracający poprzedni wiek emerytalny: 60 lat dla kobiet i 65 dla mężczyzn. Nie wiadomo jednak, kiedy skieruje go do parlamentu. Wiadomo, że nie wejdzie w życie wcześniej jak w październiku 2017 r. O wprowadzeniu dodatkowego warunku, czyli odpowiedniego stażu pracy, już nie ma mowy.

Według wyliczeń rzecznika rządu koszt przywrócenia starego wieku wyniesie około 7–8 mld zł rocznie. Prawda wygląda gorzej. W pierwszym roku koszt będzie niższy, ale z każdym następnym coraz wyższy. Tzw. srebrne tsunami już się zaczęło – z każdym rokiem więcej osób przechodzi na emeryturę, niż wchodzi na rynek pracy. Jeśli ktoś myśli, że dzięki temu poszukujący pracy będą w coraz lepszej pozycji wobec pracodawcy, to ma rację tylko częściowo. Firmy, nie mogąc znaleźć kompetentnych pracowników, po prostu będą rozwijać się coraz wolniej. Gospodarka dostanie zadyszki. O godnych emeryturach lepiej zapomnieć.

Polacy jednak argumentów tego typu nie przyjmują. Nie chcą pracować dłużej i dają temu wyraz. Prawo i Sprawiedliwość obiecało, że przywróci poprzedni wiek, i wygrało wybory. O tym, że były to gruszki na wierzbie, przekonamy się za kilka lat. Młodzi będą musieli płacić coraz wyższe składki na ZUS i podatki, starsi dostaną coraz bardziej głodowe świadczenia. Dziura w ZUS z każdym rokiem jest przecież większa. Kiedy więc rzecznik rządu zapewnia, że pieniądze na skrócenie wieku emerytalnego są, to po prostu mija się z prawdą. Nie ma i coraz bardziej ich nie będzie. Rząd i prezes doskonale to wiedzą. Ale obiecali, więc teraz robią wszystko, by wyglądało, że obietnic mają zamiar dotrzymać.

Na razie jednak PiS zachowuje się jak dłużnik, który nie jest w stanie zwrócić pożyczki i proponuje wierzycielowi, że odda później, ale za to z wyższymi odsetkami. W branży finansowej nazywa się to rolowaniem długu. Rząd w podobny sposób zamierza rolować emerytury. Na razie wyjmuje z OFE prawdziwe pieniądze (35 mld zł) i przesunie je do Funduszu Rezerwy Demograficznej, którym prawdopodobnie zasili ZUS. Te księgowe sztuczki potrzebne są dlatego, by deficyt finansów publicznych nie przekroczył 3 proc. PKB.

Ale „as bierze raz”, te pieniądze szybko się skończą, a dług państwa wobec rosnącej rzeszy emerytów będzie coraz większy. Młodzi przeklną pokolenie swoich rodziców, że zwaliło im na plecy ciężar wypłaty emerytur, którego nie są w stanie udźwignąć. Powodów do emigracji ze źle rządzonego kraju będzie coraz więcej. Na razie orkiestra na Titanicu ciągle gra.

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Ja My Oni

Jak nie skrzywdzić swoich dzieci

Anna Górska o tym, jak radzić sobie z przekonaniem o niesprawiedliwym traktowaniu w dzieciństwie.

Joanna Cieśla
13.11.2018
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną