Jak Europa poradzi sobie z problemami demograficznymi

Dajmy dzieciom głos
Rozmowa z prof. Thomasem Straubhaarem o tym, jak zorganizować Europę przyszłości, w której będzie nas wszystkich coraz mniej.
„Musimy zmienić nasz sposób myślenia o starości. Pierwszym krokiem powinno być odejście od definiowania wieku emerytalnego”.
Con Tanasiuk/Getty Images

„Musimy zmienić nasz sposób myślenia o starości. Pierwszym krokiem powinno być odejście od definiowania wieku emerytalnego”.

Prof. Thomas Straubhaar
Marion Losse/Visium

Prof. Thomas Straubhaar

Cezary Kowanda: – Wszyscy martwią się starzeniem Europy, a pan pisze książkę pod prowokacyjnym tytułem: „Upadek odwołany. Przeciw demograficznym mitom”. Co pana do tego skłoniło?
Thomas Straubhaar: – Przede wszystkim rozmowy ze studentami na uniwersytecie w Hamburgu, gdzie od lat wykładam. Zauważyłem, że młodzi ludzie są dziś niepewni przyszłości, przerażeni, zdezorientowani. Zewsząd słyszą tylko negatywne informacje. Wtłacza im się do głowy obraz Niemiec, które w przyszłości po prostu wymrą, czyli znikną. Z uwagą czytane są kolejne prognozy demograficzne, zakładające drastyczny spadek liczby ludności. Mało kto zresztą zauważa, że te prognozy bardzo szybko się dezaktualizują.

W swoich analizach zajmuje się pan tylko Niemcami?
O nich rzeczywiście napisałem ostatnią książkę, ale przecież starzenie się społeczeństw to problem ogólnoeuropejski. Może tylko Francja jest nim mniej dotknięta. Także w Polsce rodzi się mało dzieci, a liczba ludności pewnie będzie spadać.

Tymczasem pan – o zgrozo – radzi się tym nie przejmować.
Tak. Musimy zacząć od odrzucenia strachu. Twierdzę, że jeśli w przyszłości będzie nas mniej, nie oznacza to wcale upadku Niemiec czy innych krajów europejskich. Żyjemy cały czas wielkim mitem przeszłości, gdy przekonywano nas, że przetrwają tylko te narody, których obywateli przybywa. To oczywiście pokłosie myślenia wojennego, gdy trzeba było do walki wysyłać zastępy żołnierzy. Kto miał ich więcej, tego szanse na zwycięstwo rosły. Czas uwolnić się wreszcie od takiego myślenia. Tym bardziej że nawet dzisiejsza wojna rządzi się innymi prawami. O zwycięstwie nie decyduje liczba żołnierzy na froncie, tylko technologiczne zaawansowanie.

Ale przecież im mniej ludzi, tym słabsza gospodarka.
To kolejny, powtarzany bezkrytycznie, mit. Po pierwsze, spadająca liczba mieszkańców nie oznacza wcale od razu spadającej liczby gospodarstw domowych. Coraz więcej osób żyjących samotnie lub bez dzieci oznacza, że potrzeba nadal dużej liczby domów czy mieszkań, które trzeba wyposażyć i utrzymać. Poza tym w bogacących się społeczeństwach kupuje się coraz częściej drugie domy. Zatem popyt na różne artykuły i usługi nie musi spadać automatycznie z liczbą ludności.

To dość optymistyczna wizja.
Mogę ją jeszcze wyostrzyć. Dobrobyt podzielony na mniej osób oznacza, że dla każdego pozostaje przecież więcej. Mniej ludzi to więcej miejsca dla każdego, krótsze kolejki do lekarzy, mniej czasu traconego w korkach, lepsze warunki dla dzieci w szkołach i przedszkolach.

Ale kto ma pracować na rosnącą masę emerytów, skoro ubywa młodych?
Oczywiście musimy zmienić nasz sposób myślenia o starości. Pierwszym krokiem powinno być odejście od definiowania wieku emerytalnego. Skoro żyjemy coraz dłużej, co pewien czas trzeba go podnosić, a to wiąże się z ogromnymi protestami społecznymi.

W Polsce prezydent i rząd chcą ten wiek nawet obniżać.
Przestrzegam przed takim populistycznym myśleniem. To droga donikąd. W Niemczech też nie brakuje podobnych postulatów po tym, jak zdecydowano o stopniowym podwyższaniu wieku emerytalnego do 67 lat. Zaraz politycy zrobili wyłom i wprowadzili pod pewnymi warunkami wcześniejszą emeryturę od 63 lat. Tymczasem żyjemy coraz dłużej i musimy pracować coraz dłużej. Proponuję jednak, żeby zamiast „wieku emerytalnego” mówić o „wolnym czasie w życiu”. Na razie ludzie czują się karani za to, że coraz dłużej żyją, bo słyszą o podnoszeniu wieku emerytalnego. A powinni raczej myśleć o tym, że wydłuża się wolny czas w ich życiu. Czas do ich wyłącznej dyspozycji.

Jak miałoby to funkcjonować?
Załóżmy, że wiek emerytalny wynosi dziś 65 lat, a średnia długość życia to 80 lat. Ten „wolny czas”, o którym mówię, trwa zatem 15 lat. Żyjemy jednak coraz dłużej, więc potrzebne jest określenie zasad automatycznego dopasowywania się okresu pracy do rosnącej długości życia.

Ja proponuję, żeby wydłużanie średniej długości życia o każdy rok skutkowało jego podziałem na dwie równe części – o pół roku dłużej będziemy musieli pracować, ale za to o pół roku dłużej będziemy też mogli odpoczywać. Na przykład, gdy średnia długość życia osiągnie 82 lata, wiek emerytalny wyniesie 66 lat, ale „wolny czas” też się wydłuży – do 16 lat. Najważniejsze, żeby ten proces następował automatycznie i nie był uzależniony od kolejnych politycznych decyzji.

Nie w każdym zawodzie będzie można pracować tak długo. Co z górnikami, hutnikami czy innymi osobami zatrudnionymi w skrajnych warunkach?
Potrzebujemy całkowitej zmiany sposobu myślenia – praca nie może człowieka fizycznie niszczyć, bo wówczas rzeczywiście nie będzie on mógł długo pracować. Mamy dzisiaj ogromne możliwości automatyzacji wielu czynności, które powinny być wykonywane przez maszyny, a nie człowieka. Wykorzystajmy tę szansę i uwolnijmy ludzi od prac zbyt wyczerpujących i niebezpiecznych.

Czy w ten sposób zamierza pan rozwiązać inny problem starzejących i kurczących się społeczeństw – brak rąk do pracy?
Tak, to jedna z metod. Ciągle słyszymy o tym, że brakuje – zwłaszcza w Niemczech – siły roboczej, a w przyszłości będzie coraz gorzej. Tymczasem z jednej strony mamy ogromny potencjał automatyzacji wielu procesów, a z drugiej strony są miliony osób, które nie pracują, a mogłyby. Według moich analiz tylko w Niemczech moglibyśmy zwiększyć liczbę zatrudnionych aż o jedną szóstą, gdybyśmy wykorzystali te rezerwy. To na przykład kobiety, które po urodzeniu dziecka nie wróciły na rynek pracy, starsi, którzy skorzystali z możliwości wcześniejszych emerytur, a mają jeszcze dużo siły, czy imigranci zbyt słabo zintegrowani ze społeczeństwem.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną