Rynek

Sześciolatki na dorobku

„Źli samarytanie”, czyli o uczieczce z ekonomicznych peryferii

Pracujące dzieci na jednej z ulic w Delhi Pracujące dzieci na jednej z ulic w Delhi Daniel Berehulak / Getty Images
Postawmy się rynkowi. Tylko mądrze.
materiały prasowe

Wyobraźcie sobie państwo, że spotykacie rodzica, który właśnie wysłał swoje sześcioletnie dziecko do pracy. I jeszcze jest z tego dumny. Tłumaczy, że tylko idiota chowa dzieci z dala od ekonomicznych realiów. Przecież im wcześniej taki brzdąc zacznie się ścigać z konkurencją na rynku pracy, tym lepiej dla jego przyszłej produktywności. Inaczej nam się chłystek rozleniwi i wyrośnie na nie wiadomo kogo.

Wcale się nie zdziwię, jeśli większość z państwa odpowie, że ten rodzic oszalał.

Polityka 43.2016 (3082) z dnia 18.10.2016; Rynek; s. 45
Oryginalny tytuł tekstu: "Sześciolatki na dorobku"

Czytaj także

Społeczeństwo

Wojna państwa Marcinkiewiczów

Historia Izabeli i Kazimierza Marcinkiewiczów toczy się jak wieloodcinkowy serial. Ale to, co długo było celebrycką, plotkarską farsą, w najnowszych odsłonach nabiera cech greckiej tragedii. Spór byłego premiera z byłą żoną to przypadek rozwodu publicznego, z wykorzystaniem mediów oraz nowych instytucji prawnych.

Martyna Bunda
06.08.2019