„Źli samarytanie”, czyli o uczieczce z ekonomicznych peryferii

Sześciolatki na dorobku
Postawmy się rynkowi. Tylko mądrze.
Pracujące dzieci na jednej z ulic w Delhi
Daniel Berehulak/Getty Images

Pracujące dzieci na jednej z ulic w Delhi

Wyobraźcie sobie państwo, że spotykacie rodzica, który właśnie wysłał swoje sześcioletnie dziecko do pracy. I jeszcze jest z tego dumny. Tłumaczy, że tylko idiota chowa dzieci z dala od ekonomicznych realiów. Przecież im wcześniej taki brzdąc zacznie się ścigać z konkurencją na rynku pracy, tym lepiej dla jego przyszłej produktywności. Inaczej nam się chłystek rozleniwi i wyrośnie na nie wiadomo kogo.

Wcale się nie zdziwię, jeśli większość z państwa odpowie, że ten rodzic oszalał.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj