Jaka przyszłość czeka polskich przewoźników

Walka na tiry
Protekcjonizm opanował Europę Zachodnią, uderzając m.in. w zagranicznych przewoźników samochodowych, a także w swobodny przepływ usług, jeden z filarów Unii Europejskiej.
Polscy przewoźnicy zdobyli 24 proc. europejskiego rynku kabotażu.
rasica/PantherMedia

Polscy przewoźnicy zdobyli 24 proc. europejskiego rynku kabotażu.

Płace minimalne dla kierowców zagranicznych wprowadziły Niemcy, Norwegia, Francja, Włochy. Podobne wymogi przygotowują kolejne państwa. Komisja Europejska, zamiast walczyć z patologią niszczącą wspólny rynek usług, który jest jednym z filarów Unii, przyklasnęła tym pomysłom i wprowadza nowelizację dyrektywy z 1996 r. o pracownikach delegowanych. – To, co nam obiecywano podczas negocjacji akcesyjnych: że będziemy mogli korzystać z olbrzymiego rynku usług i że będziemy mogli usługi wykonywać na terenie każdego z państw na warunkach, jakie obowiązują w naszym kraju, okazało się fikcją – podkreśla Jan Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj