Skoro budżet można uchwalić byle jak, to konstytucję też. Więc po co nam Sejm?
Wszystko wskazuje na to, że będziemy mieć budżet, którego prawomocność może zostać zakwestionowana.
PiS wygrał wybory, więc – ich zdaniem – mogą robić, co chcą, nie licząc się z ograniczeniami prawa.
Platforma Obywatelska RP/Flickr CC by 2.0

PiS wygrał wybory, więc – ich zdaniem – mogą robić, co chcą, nie licząc się z ograniczeniami prawa.

Opozycja się poddała, ustawa budżetowa, bez żadnych poprawek Senatu, została przesłana do prezydenta i czeka na jego podpis. To nie znaczy wcale, że problem został rozwiązany i wszystko wraca do normy. Ostry kryzys przechodzi w proces gnicia państwa.
Prawo i Sprawiedliwość nie ustąpiło. Nie zgodziło się na powtórne głosowanie ustawy budżetowej, choć nie było obawy, że zabraknie mu głosów. Nie, bo nie, i co im kto zrobi? Przecież wygrali wybory, więc – ich zdaniem – mogą robić, co chcą, nie licząc się z ograniczeniami prawa.

Jakie będą konsekwencje tak uchwalonego budżetu?

Wszystko więc wskazuje na to, że będziemy mieć budżet, którego prawomocność może zostać zakwestionowana. Nie wiemy natomiast, czy, kiedy ani przez kogo. Właśnie dlatego by uniknąć wszelkich wątpliwości co do legalności ustawy, lepiej byłoby, gdyby głosowanie powtórzyć i przeprowadzić je zgodnie z prawem. Lepiej dla państwa i jego obywateli.

Wbrew temu, co głoszą politycy PiS, niczyje interesy w takim przypadku nie byłyby zagrożone. Ani beneficjentów programu 500+, ani emerytów czy biorców wszelkiego rodzaju zasiłków. Do czasu zgodnego z prawem uchwalenia budżetu obowiązywałoby bowiem tzw. prowizorium budżetowe. Państwo publiczne pieniądze wydawałoby zgodnie z założeniami przedstawionymi w projekcie.

Przy obecnym rozwiązaniu zaś nic nie jest pewne. Czy nadal do Polski będą napływać fundusze unijne, czy też może Komisja Europejska nabrać wątpliwości co do możliwości sfinansowania przez polskich beneficjentów tzw. wkładu własnego? Więc może poczeka, aż się wyjaśni. Skoro są powody do podważania prawomocności budżetu.

Czy tzw. rynki finansowe też nie uznają, że polski rząd staje się przez to partnerem mniej wiarygodnym, i od pieniędzy, które od nich pożyczamy, nie zażąda wyższych odsetek? Jak na to zareaguje kurs polskiej waluty, która i bez tego w ciągu ostatniego roku mocno się osłabiła? Najwyraźniej władza sobie takich pytań nie zadała.

Finansowa niepewność mimo to nie jest najgorsza. O wiele gorsze jest co innego. Skoro nawet budżet można uchwalić w tak skandalicznym trybie, bez żadnej nad nim dyskusji, o poprawkach nie wspominając, to dlaczego nie można by w identyczny sposób zmienić konstytucji? I w ogóle – po co nam Sejm?

Skoro można uchwalać budżet byle jak i byle gdzie, to i konstytucję można zmienić przy Nowogrodzkiej. Na razie jeszcze Sejmu nie rozwiązano, ogłoszono tylko długą przerwę. Ciąg dalszy psucia państwa wkrótce nastąpi.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną