Co u nas wytropią detektywi Pinkertona

Prywatne oko pinksa
Amerykańska agencja detektywistyczna Pinkerton rozpoczyna działalność w Polsce. Jej agenci uczestniczyli kiedyś w tworzeniu legendy Dzikiego Zachodu, tropiąc słynnych bandytów. Kogo wytropią u nas?
Prezydent Abraham Lincoln z Allanem Pinkertonem i gen. Johnem Alexandrem McClernandem w Antietam w stanie Maryland, 1862 r.
Encyclopaedia Britannica/UIG/Getty Images

Prezydent Abraham Lincoln z Allanem Pinkertonem i gen. Johnem Alexandrem McClernandem w Antietam w stanie Maryland, 1862 r.

Siedziba Pinkertona to niepozorna willa na warszawskim Mokotowie. Na drzwiach nie ma szyldu z okiem czujnie śledzącym przestępców. A przecież od 167 lat to znak rozpoznawczy najsłynniejszej agencji detektywistycznej. W tym czasie zmieniała się forma graficzna, ale oko pozostawało zawsze otwarte, zgodnie z firmową dewizą „my nigdy nie śpimy” (we never sleep). Stało się tak sławne, że dziś o prywatnym detektywie po angielsku mówi się private eye, czyli prywatne oko.

Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów z POLITYKI oraz wydań specjalnych otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj