TVN na muszce PiS

Cel: TVN
Przejęcie TVN przez amerykański koncern Discovery zbiegło się w czasie ze spekulacjami, że PiS spróbuje ugrać i swój interes – „odzyskać” TVN24 i przekazać tę stację w inne, słuszniejsze ręce. Ma w tym pomóc dekoncentracja mediów.
TVN został obsadzony w roli jednego z głównych wrogów PiS.
Piotr Fotek/Reporter

TVN został obsadzony w roli jednego z głównych wrogów PiS.

Pojawiają się głosy, że Discovery będzie chciał się TVN24 pozbyć albo przynajmniej złagodzić jego polityczny przekaz.
Maciej Łuczniewski/Reporter

Pojawiają się głosy, że Discovery będzie chciał się TVN24 pozbyć albo przynajmniej złagodzić jego polityczny przekaz.

Stałoby się faktem to, o czym w branży medialnej mówi się od dawna, czyli przejęcie wyłuskanego z grupy medialnej TVN24 przez jedną ze spółek Skarbu Państwa lub firmę neutralną wobec władz. W ten sposób partia Jarosława Kaczyńskiego pozbyłaby się z przestrzeni publicznej telewizji, która „manipuluje”, „wprowadza widza w błąd”, „szczuje przeciwko sobie Polaków”, „rozbija narodową jedność”, „demoralizuje” czy „zaszczuwa posłów i przedstawicieli obecnych władz” (wszystkie cytaty za skargami polityków PiS i ich sympatyków do Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji). Zrealizowałaby też ogłoszony niedawno w TV Trwam plan prezesa, dla którego uchwalenie ustawy dekoncentracyjnej to obok ponownego skoku na Sąd Najwyższy najważniejsze wyzwanie.

Od ludzi związanych z rynkiem telewizyjnym można usłyszeć, że podchody pod TVN24 odbyły się kilka miesięcy temu. Do amerykańskich właścicieli TVN z koncernu Scripps Networks Interactive mieli się zgłosić emisariusze, którzy złożyli ofertę zakupu największej polskiej telewizji informacyjnej. Żeby transakcję uwiarygodnić biznesowo i nie sprawiać wrażenia prostackiego przejęcia przez podporządkowaną rządowi spółkę, nowy podmiot powstały na bazie informacyjnej części TVN miałby trafić na giełdę.

News i amerykańskie DNA

Posłańcy odeszli z kwitkiem, podobno ze względu na zaporową cenę. Ale niedługo mogą wrócić. Gdy jesienią wejdzie w życie zapowiadana przez PiS ustawa dekoncentracyjna, właściciel stacji być może nie będzie miał innego wyjścia, jak przyjąć ofertę. Do ustawy ma być wprowadzony zakaz posiadania przez zagraniczny kapitał więcej niż 20 proc. udziałów w polskich spółkach medialnych. Najłatwiej byłoby wykorzystać ten zapis właśnie przeciwko TVN, jedynemu dużemu graczowi na tym rynku, którego właściciel, w przeciwieństwie np. do niemiecko-szwajcarskiego Ringier Axel Springer, w całości wywodzi się spoza ochronnego parasola UE.

Nie za bardzo wierzę, że ta ustawa zostanie uchwalona. PiS wykazał się ignorancją już przy prostszych projektach, także medialnych, poza tym będzie im jeszcze trudniej niż z sądami, bo w grę wchodzą bardzo poważne kwestie gospodarcze o skali międzynarodowej – twierdzi Jan Dworak, producent telewizyjny, do niedawna szef KRRiT.

Zastanawiające, że spekulacje na temat odbicia TVN24 przy pomocy ustawy dekoncentracyjnej wracają tuż po ogłoszeniu informacji o przejęciu właściciela Grupy TVN, czyli koncernu SNI, przez inny amerykański koncern medialny Discovery Communications. Trzy lata temu transakcja nie wzbudziłaby zbyt wiele emocji. A jeśli już, to pewnie wyłącznie pozytywne – nie tylko dlatego, że polska firma medialna stanie się częścią dużej międzynarodowej korporacji, słynącej z dobrej jakości programów, znanej i uznanej również przez polskich widzów. Również ze względu na skalę przedsięwzięcia. – To jedna z największych, jeśli nie największa transakcja w branży audiowizualnej w zachodnim świecie w tym roku. I jedna z najbardziej śmiałych – mówi Izabella Wiley, dyrektor generalna na Europę Środkowo-Wschodnią A+E Networks, nadawcy mającego w swym portfolio takie kanały jak History czy Crime+Investigation.

Obecne w naszym kraju od 17 lat Discovery to właściciel takich kanałów jak Discovery Channel, Discovery Historia, Animal Planet, a od niedawna także Eurosportu, który dysponuje m.in. prawami do relacjonowania igrzysk olimpijskich na całą Europę w latach 2018–24. Po zakupie SNI za prawie 15 mld dol. (transakcja ma być sfinalizowana na wiosnę 2018 r.) Discovery rozszerzy swoją ofertę o takie kanały jak HGTV, Food Network, Travel Channel i oczywiście te spod znaku TVN.

Jak wiele te ostatnie znaczą w tym zestawieniu? Otóż, co może niektórych zaskakiwać, całkiem dużo. Discovery, czyli nadawca silny od lat obecnością na rynku telewizji tematycznych dostępnych w kablówkach, od pewnego czasu konsekwentnie inwestuje w telewizje bezpłatne, odbierane z anten naziemnych. A to dlatego, że tzw. segment FTA (Free To Air) jest znacznie mniej nasycony niż rynek kanałów kodowanych. To wzmacnia atrakcyjność TVN. – Od dawna ma bardzo mocną pozycję w tym segmencie. To nadawca, który nie tylko odniósł sukces komercyjny i wizerunkowy, ale imponuje też sztuką robienia telewizji wysokiej jakości, z programami świetnie nagranymi i obsadzonymi, w których nie widać wielu kompromisów – zauważa Wiley. – Po prostu dobrze mieć w portfolio taką telewizję, której nie trzeba naprawiać, ale można sprawnie wkomponować w nową strukturę i korzystać z jej potencjału.

Warto w tym miejscu zauważyć jeszcze jedno – w obszernym portfolio Discovery/Scripps nie znajdzie się kanałów informacyjnych typu TVN24 czy TVN24 BiS. A to dlatego, że – jak mówi jeden z ekspertów branży audiowizualnej – „w DNA tej firmy nie ma telewizji informacyjnej”.

Po połączeniu wartość Discovery wzrośnie do około 24 mld dol., z czego sama Grupa TVN wyceniana jest na około 1,5 mld dol. Na polskim rynku audiowizualnym nowy twór będzie potęgą, szczególnie w segmencie lifestylowo-rozrywkowym. Czy mając przed sobą perspektywę świetnie prosperującego biznesu, szefowie Discovery zaryzykują jego powodzenie dla jednej stacji? To pytanie zadaje sobie dziś wiele osób z branży. Na razie pozostaje bez odpowiedzi, choć jak twierdzą ci, którzy znają kuchnię tak dużych transakcji, decyzja na temat przyszłości TVN24 mogła już zapaść.

Podszczypywanie i karanie

Ustawa dekoncentracyjna to niejedyna forma nacisku, którą rząd może się posłużyć dla zneutralizowania nielubianego medium. „Nie daliśmy rady potężnemu frontowi, do którego, nie ukrywam, zaliczam także pańską telewizję” – te słowa premier Jarosław Kaczyński rzucił w twarz reporterowi TVN24 dziesięć lat temu, gdy stało się jasne, że PiS przegrał wybory i będzie musiał oddać władzę PO. Wtedy szokowały – po raz pierwszy polski premier w tak jawny i bezceremonialny sposób obarczył przedstawiciela świata mediów winą za swoją wyborczą porażkę.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną