Czy szalone pomysły wielkich koncernów zmienią nasze życie?

Efekt wow!
Latające samochody, paczki spadające z nieba, podwodne magazyny – słynni biznesmeni zasypują nas fantastycznymi pomysłami. Odlecieli, czy może mocno stąpają po ziemi?
Projekt latającej taksówki Ubera
Uber/Cover Images/EAST NEWS

Projekt latającej taksówki Ubera

Kapsuła Dragon firmy Space X Elona Muska kończy swoją misję do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).
NASA/Wikipedia

Kapsuła Dragon firmy Space X Elona Muska kończy swoją misję do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS).

audio

Andrzej Zagrodzki - Efekt Wow

Wybraliśmy się na jogging, graliśmy w tenisa albo w piłkę. Wracamy do domu zmęczeni i spoceni. Wolelibyśmy nie spotykać teraz znajomych. Jest na to rada: osobisty odświeżacz powietrza. Małe urządzenie, które czuwa nad naszym komfortem zapachowym. Kiedy trzeba, zniweluje przykry zapach, a na dodatek dopilnuje, by na naszej drodze nie pojawił się przyjaciel i nie rzucił się nam w ramiona. Jak odświeżacz to robi? Urządzenie współpracuje z naszym smartfonem, ustala, gdzie w danej chwili są nasi znajomi, i podpowiada, jak dyskretnie dotrzeć do domu, nikogo nie spotykając.

To nie jest informacja, która miała trafić do naszej rubryki Technoecho. Jeśli ktoś zamarzył o osobistym odświeżaczu powietrza, będzie rozczarowany, bo kupić go nie można. Zainteresowanych produktem musimy odesłać do Montain View w Kalifornii, gdzie siedzibę ma Google. Osobisty odświeżacz powietrza opatentowali inżynierowie tego koncernu.

Czy to nie dziwne? Wprawdzie każdego dnia do urzędów patentowych na całym świecie zgłaszają się szaleni wynalazcy z jeszcze dziwaczniejszymi projektami, ale firma Larry’ego Page’a? Przecież to jedna z największych na świecie firm technologicznych, która stworzyła najdoskonalszy silnik wyszukiwarki internetowej, system operacyjny Android, z którego korzysta większość smartfonów, a także najbardziej zaawansowany autonomiczny pojazd, czyli auto bez kierowcy. Nic dziwnego, że informacja o osobistym odświeżaczu powietrza Google obiegła amerykańskie media, a analitycy branży kosmetycznej zaczęli się zastanawiać, jak nowe urządzenie wpłynie na sytuację producentów dezodorantów. Ten efekt szybko jednak minął, bo googlowski wynalazek był tak ekscentryczny, że nie doczekał się nawet wersji prototypowej. Nie wiadomo, jak miałby działać i na ile byłby skuteczny. Ale liczył się efekt medialny.

Szalony projekt może bardziej zwrócić uwagę na innowacyjność firmy niż wiadomość, że w laboratoriach koncernu Alphabet (tak teraz nazywa się grupa Google) trwają prace nad lekiem służącym „zwiększaniu aktywności enzymu fosforybozylotransferazy nikotynamidowej”.

W googlowskim koncernie powstała specjalna spółka o nazwie Google X, niedawno przemianowana na „X”, zajmująca się mniej lub bardziej szalonymi projektami. Zwie się je tam moonshots. To właśnie jednym z takich moonshotów jest pierwszy samochód bez kierowcy (Waymo), a także system dostawy paczek dronami (Wing). Wśród analizowanych projektów, którymi się nie zajęto, bo były zbyt nierealne lub przeczyły prawom fizyki, była m.in. winda kosmiczna oraz... teleportacja.

Lista zwariowanych patentów Google jest zresztą długa. Znajdziemy wśród nich np. lep na pieszych. To rozwiązanie ma służyć ochronie przechodnia, który potrącony przez autonomiczne auto, upadłby na maskę. Żeby z niej nie spadł pod koła, na przedniej części nadwozia instalowana byłaby warstwa klejąca, aktywująca się pod naciskiem ciała. I przechodzień jak mucha przylepiałby się do samochodu.

Robi wrażenie? To właśnie wrażenie, zwane „efektem wow!”, jest często celem takich szalonych wynalazków, firmowanych przez znane marki i ich jeszcze słynniejszych prezesów. Nikt tych pomysłów nie zamierza wprowadzać do produkcji, bo te, które rzeczywiście budują przewagę technologiczną firmy, są zazdrośnie strzeżone i często niepatentowane. Bo opis patentowy może czasem za dużo zdradzić konkurentom.

Musk lubi zaszokować

Specem od efektu wow! jest Elon Musk, szef i współtwórca Tesli Motors oraz Space X, człowiek, który nie tylko wie, co będzie w przyszłości – on także potrafi sprawić, by tak się stało. Tak w każdym razie uważają jego liczni wyznawcy. Jeśli powiedział, że przyszłością motoryzacji są samochody elektryczne, to nie ma dyskusji. Inwestorzy mu wierzą, wykładają pieniądze bez szemrania, choć produkcja samochodów elektrycznych przez Teslę wciąż przynosi straty. Niezrażony Musk buduje teraz Gigafactory – zlokalizowaną na pustyni największą fabrykę na świecie. Choć powstał dopiero niewielki fragment, to jej ogrom już robi wrażenie. Produkowane są w niej akumulatory do aut elektrycznych.

Druga firma Muska robi wrażenie jeszcze większe, bo inżynierom Space X udało się stworzyć kosmiczną ciężarówkę wielokrotnego użytku. Rakiety wynoszą na orbitę satelity i zaopatrzenie dla międzynarodowej stacji kosmicznej, a potem wracają, lądując pionowo i w jednym kawałku. Wow! Biznes się kręci, bo Musk obsługuje rządowe zamówienia, głównie NASA.

Dlatego dziś jest ekspertem od kosmosu i obiecuje, że skolonizuje Marsa. Nikt w to nie wątpi. No, może poza naukowcami, którzy przekonują, że jeśli nawet uda się jakoś dolecieć na Czerwoną Planetę, to długo tam człowiek nie przeżyje.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną