Coraz mniej pilotów. Kto nas dowiezie na wakacje?
Na lotniczym rynku pracy jest coraz mniej pilotów. To wyzwanie dla linii, szczególnie dla średnich, jak LOT.
Na lotniczym rynku pracy jest coraz mniej pilotów.
Lester Lefkowitz/Corbis

Na lotniczym rynku pracy jest coraz mniej pilotów.

Tuż przed świętami niemieccy piloci Ryanaira przeprowadzili kilkugodzinny strajk ostrzegawczy. Utrudnienia dla pasażerów były minimalne, bo opóźnionych było tylko kilka lotów, żadnego nie odwołano. Ale dla przewoźnika to zmiana fundamentalna, bo to pierwszy strajk w 32-letniej historii linii. Jeszcze trzy tygodnie temu uważający związki zawodowe za zło wcielone szef Ryanaira Michael O’Leary zapowiadał, że nigdy nie usiądzie do stołu ze zrzeszonymi pilotami.

Do niedawna za samą próbę stworzenia nowego czy przystąpienia do ogólnobranżowego związku pilot Ryanaira w trybie nagłym straciłby pracę. O’Leary nie pozostawiał co do tego złudzeń – brak zbiorowej reprezentacji był podstawową cechą modelu zatrudniania przez tę spółkę.

Ale w ciągu ostatnich kilku miesięcy Ryanair z impetem zderzył się z rzeczywistością lotniczego rynku pracy. To coraz bardziej rynek pilota, na którym czeka coraz więcej ofert przewoźników. A to oznacza problem nie tylko dla Ryanaira – bo ten ma wystarczające zapasy gotówki, aby sobie z tym poradzić – ale przede wszystkim dla mniejszych linii.

Praca marzenie?

Mało jest zawodów wzbudzających tak silne emocje jak praca pilota. A równocześnie w niewielu zawodach wymagane jest tak długie i przede wszystkim kosztowne szkolenie. Bo choć pilotem można zostać szybciej niż lekarzem czy prawnikiem, to jedynie kosztem co najmniej kilkuset tysięcy złotych. I to najczęściej płaconych z własnej – czyli kredytowej – kieszeni.

Przez lata romantyczny wizerunek zawodu pilota przyciągał jednak tysiące kobiet i mężczyzn do aeroklubów, wojska czy prywatnych szkół lotniczych. Dawniej na Zachodzie praca wiązała się z wysokimi zarobkami, w Polsce i krajach bloku wschodniego dodatkowo dawała możliwość wyjazdów za granicę i diety w walucie.

Ale od kilkunastu lat w pilotowaniu samolotów jest coraz mniej romantyzmu. Postęp technologiczny sprawił, że niemal cały lot jest sterowany przez autopilota. Szybki rozwój linii niskokosztowych spowodował z kolei, że praca na wielu trasach niewiele różni się od prowadzenia autobusu międzymiastowego – poza tym, że prawie zawsze w trakcie lotu świeci słońce.

Czytaj także

Aktualności, komentarze

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj