Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Ekscesy i sukcesy rodzinnych sukcesji

Biznes w spadku, czyli jak działają doradcy sukcesyjni

Polskie prawo nie stworzyło jeszcze wielu rozwiązań służących zachowaniu międzypokoleniowej ciągłości w prywatnych firmach. Polskie prawo nie stworzyło jeszcze wielu rozwiązań służących zachowaniu międzypokoleniowej ciągłości w prywatnych firmach. Irochka / PantherMedia
Pierwsze pokolenie polskiego kapitalizmu odchodzi na emeryturę z nadzieją, że stworzone przez nie firmy przejmą dzieci, a potem wnuki. To jednak nie takie proste. Z pomocą przychodzą doradcy sukcesyjni.
Irena Eris z mężem Henrykiem Orfingerem. W założonej przez nich firmie pracuje ich syn Paweł.Piotr Waniorek/Forbes/Forum Irena Eris z mężem Henrykiem Orfingerem. W założonej przez nich firmie pracuje ich syn Paweł.

Kiedy doradca sukcesyjny po raz pierwszy pojawia się na rodzinnym spotkaniu, zwykle bez uprzedzenia, wywołuje małą panikę. Dlaczego mamy mówić o sukcesji? Dlaczego nic nam nie powiedziałeś, tato? Rodzina podejrzewa najgorsze, podobnie jak pracownicy firmy, do których szybko dociera, że w rodzinie szefa szykują się jakieś zmiany. Wiedzą, że to może im źle wróżyć. W firmach rodzinnych pracownicy są świadomi, że ich los jest spleciony z losem właścicieli. Zwłaszcza z losem prezesa, głowy rodu. Bo najczęściej na czele firm rodzinnych stoją mężczyźni, choć są od tego liczne wyjątki. W 16 proc. polskich przedsiębiorstw rodzinnych to kobieta jest głównym udziałowcem (średnia światowa to 9 proc.).

Pierwszą rozmowę odbywamy zawsze z głową rodziny. Dyskretnie. Poznajemy, jakie są oczekiwania naszego partnera i jak wyobraża sobie sukcesję w swojej firmie. To nie są łatwe rozmowy, bo szefowie firm rodzinnych często nie zdają sobie sprawy, że stają przed wyjątkowo trudnym procesem, który trwa średnio siedem lat – wyjaśnia Paweł Rataj, radca prawny i doradca sukcesyjny. Przyznaje, że zdarza mu się odmówić, kiedy okazuje się, że klient uważa, iż zleca prostą sprawę wymagającą jedynie obsługi prawnej i optymalizacji podatkowej. Tak to zresztą często przedstawiają kancelarie prawne, które zorientowały się, że jest popyt na nowy rodzaj usług, i także zaczęły działać w branży sukcesyjnej.

Kiedy przedsiębiorca ma 60–70 lat, zwykle uświadamia sobie, że nie będzie żył wiecznie i jeśli nie chce, by firma umarła wraz z nim, musi pomyśleć o sukcesji – tłumaczy Rataj. Podczas spotkań z ojcem założycielem doradca poznaje drzewo genealogiczne rodziny. Dzieci, wnuki, rodzice, rodzeństwo. Kto jest kim i jaką rolę ma odegrać. Teoretycznie sprawa jest prosta, jednak w dzisiejszych czasach rodzin patchworkowych potrafi się mocno skomplikować.

Polityka 44.2018 (3184) z dnia 29.10.2018; Rynek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Ekscesy i sukcesy rodzinnych sukcesji"
Reklama