Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 11,90 zł!

Subskrybuj
Rynek

Cios telefonem

Początek technowojny?

Trump i jego ludzie trafili Huawei w czuły punkt. I perfekcyjnie wybrali cel. Trump i jego ludzie trafili Huawei w czuły punkt. I perfekcyjnie wybrali cel. Peter Nicholls/Reuters / Forum
Donald Trump zakazał amerykańskim koncernom współpracy i handlu z chińskim Huawei. Wygląda to na początek wojny między USA i Chinami o technologiczną dominację nad światem. Zakładnikami są miliony użytkowników smartfonów.
Od firm nowych technologii zależą dziś w głównej mierze gospodarcze i polityczne losy świata. Waszyngton i Pekin to zrozumiały.Alamy Stock Photo/BEW Od firm nowych technologii zależą dziś w głównej mierze gospodarcze i polityczne losy świata. Waszyngton i Pekin to zrozumiały.

Donalda Trumpa nikt w Europie nie wybierał, ale nie znaczy to wcale, że nie ma on ogromnego wpływu na nasze życie. Ostatnia decyzja amerykańskiego prezydenta, wprowadzającego ostre sankcje przeciw chińskiemu koncernowi Huawei, spowodowała prawdziwe trzęsienie ziemi. Amerykańskie firmy nie mogą, bez specjalnego zezwolenia, utrzymywać kontaktów handlowych z największym chińskim producentem telefonów komórkowych. Właściciel wyszukiwarki Google, firma Alphabet, błyskawicznie zastosował się do decyzji Trumpa i już zawiesił współpracę. Na użytkowników komórek Huawei padł więc blady strach. Zaczęli się zastanawiać, co to oznacza dla ich telefonów?

Na razie, jak zgodnie zapewniają Google i chiński producent, nic strasznego. Kto ma smartfon Huawei lub Honor (to druga marka należąca do tego samego koncernu), ponoć nie musi się martwić. Wciąż może używać wszystkich aplikacji Google, m.in. poczty elektronicznej Gmail, Google Maps czy YouTube’a. Co więcej, wszystkie te aplikacje będą na bieżąco aktualizowane, bo dotychczas sprzedane telefony Huawei zachowają dostęp do sklepu Google Play, poprzez który ściąga się na telefon inne programy. Nadal dostępne będą również aktualizacje systemu operacyjnego Android, używanego przez Huawei i należącego do Google. – Być może jednak Huawei nie będzie już miał wcześniejszego dostępu do aktualizacji. A jeśli tak, to będzie je udostępniał z opóźnieniem, w porównaniu do wszystkich najważniejszych swoich konkurentów. Na pewno nie spodoba się to tym, którzy wydali spore pieniądze na smartfona Huawei, a teraz poczują się jak klienci drugiej kategorii – mówi Ben Stanton, analityk firmy Canalys badającej rynek nowych technologii.

Co będzie później

Na razie amerykański rząd dał swoim firmom trzy miesiące, podczas których mogą bez ograniczeń współpracować z Chińczykami.

Polityka 22.2019 (3212) z dnia 28.05.2019; Rynek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Cios telefonem"

Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Reklama