Rynek

Bilans pracy zdalnej? Najbardziej zyskuje... środowisko

Finansowy rozrachunek pracy zdalnej na razie ani dla pracowników, ani dla pracodawców korzystny nie jest. Finansowy rozrachunek pracy zdalnej na razie ani dla pracowników, ani dla pracodawców korzystny nie jest. Markus Spiske / Unsplash
Finansowy rozrachunek pracy zdalnej na razie ani dla pracowników, ani dla pracodawców korzystny nie jest.

O koronawirusie SARS-CoV-2 wciąż wiemy stosunkowo mało, ale za to zmiany, jakie wprowadził w naszym życiu, stają się powoli nowym standardem. Według rządu należy do nich praca zdalna, która powinna być stosowana wszędzie tam, gdzie to możliwe, aż do wynalezienia szczepionki albo skutecznego lekarstwa. Co zatem zaczęło się w połowie marca jako wielki eksperyment, będzie nam towarzyszyć wiele miesięcy.

Oszczędności na dojazdach do pracy

Czas zatem na próbę tymczasowego bilansu. Pracownicy mogą przede wszystkim oszczędzać dzięki brakowi dojazdów do pracy – czas i pieniądze. Kto jeździ samochodem, ten mniej tankuje. Kto korzysta z komunikacji miejskiej, ten w niektórych miastach może zawiesić albo zwrócić bilet, który nagle stał się niepotrzebny. Na tym jednak raczej koniec oszczędności. Praca w domu to nie tylko spore obciążenie psychiczne, gdy trzeba ją łączyć z opieką nad dziećmi. To także więcej zużytego prądu czy wody. Kto do tej pory korzystał z kawy, herbaty czy kawy dostarczanej przez pracodawcę, takie koszty też musi ponosić już sam.

Ten element może za to dać pewne oszczędności właścicielom firm, ale dla nich to raczej minimalna ulga. Na pewno nie pokryje dodatkowych wydatków, jakie wielu pracodawców musiało ponieść, aby wszystkich pracowników wyposażyć w odpowiedni sprzęt do trybu zdalnego i przebudować swoje systemy informatyczne. Kłopoty mają zwłaszcza te firmy, gdzie dotąd używano komputerów stacjonarnych, dzisiaj w dużej mierze bezużytecznych. Jednak najważniejsza kwestia to wynajem powierzchni biurowej. Praktycznie z dnia na dzień potrzeby w tym zakresie radykalnie się zmniejszyły, ale umowy z właścicielami biurowców zazwyczaj nie pozwalają na szybką redukcję metrów kwadratowych, za które trzeba płacić czynsz.

Mniej dojazdów to mniej spalin

Praca zdalna najbardziej korzystna wydaje się dziś tak naprawdę dla naszej planety. Mniej dojazdów do pracy samochodem to mniej spalin, a ograniczony ruch uliczny już przekłada się na lepszą jakość powietrza praktycznie na całym świecie. Ogromna popularność wirtualnych spotkań też może pozostawić trwałe ślady, a podróże służbowe, nawet po epidemii, raczej nie wrócą do poziomów sprzed koronawirusa. Dla branży lotniczej to fatalna informacja, dla środowiska naturalnego wręcz przeciwnie.

Jeśli praca zdalna ma stać się elementem tzw. nowej normalności, powinna doprowadzić do radykalnych zmian także na rynku nieruchomości. Nie potrzebujemy kolejnych biurowców, jeśli te istniejące stoją dziś w większości puste, a najemcy zastanawiają się, jak wypowiedzieć umowy. Potrzebujemy za to znacznie większych mieszkań, tak aby każdy mógł wygospodarować miejsce do spokojnej pracy, co dla wielu Polaków jest dziś ogromnym problemem. Może zatem w przyszłości warto wydawać mniej pieniędzy na najem powierzchni biurowych, a te pieniądze przeznaczyć na podwyżki dla pracowników, aby stać ich było na większe lokum? Myślenie życzeniowe, ale przecież dziś z każdej strony słyszymy, że świat po pandemii ma być zupełnie inny. Dlaczego zatem nie marzyć, aby był też lepszy od tego, który skończył się w marcu?

Więcej na ten temat
Reklama

Czytaj także

Społeczeństwo

Spacerek pod lufą. Jak zwykli Polacy polują na myśliwych

Czy sprzeciw zwykłych obywateli może położyć kres polowaniom na zwierzęta? Sezon łowiecki właśnie się rozkręca.

Przemysław Ziemacki
03.10.2022
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną