Prenumerata na trudne czasy.

6 miesięcy za 99 zł.

Subskrybuj
Rynek

Koniec epoki nafty

Pandemia, zatrzymując ludzi w domach, przyspieszyła to, co i tak już zapowiadano: transformację zarówno wzorów konsumpcyjnych, jak i zmianę technologiczną związaną z koniecznością walki ze zmianami klimatycznymi i zanieczyszczeniem powietrza. Pandemia, zatrzymując ludzi w domach, przyspieszyła to, co i tak już zapowiadano: transformację zarówno wzorów konsumpcyjnych, jak i zmianę technologiczną związaną z koniecznością walki ze zmianami klimatycznymi i zanieczyszczeniem powietrza. Marc Bruxelle/EyeEm / Getty Images
Apetyt na paliwa płynne po tegorocznym pandemicznym załamaniu już nigdy nie wróci do rekordowego poziomu. Mija cywilizacja, jaką znaliśmy.
Czy mamy w rezerwie nośnik energii, który byłby nie tylko w stanie zastąpić ropę naftową, ale ją pod względem energetycznym przewyższyć? Jak dotąd – nie.Getty Images Czy mamy w rezerwie nośnik energii, który byłby nie tylko w stanie zastąpić ropę naftową, ale ją pod względem energetycznym przewyższyć? Jak dotąd – nie.

Wieść o końcu epoki nafty podały niemal równolegle DNV GL, norweska firma doradcza, oraz globalny koncern energetyczny BP. W ogłoszonych we wrześniu prognozach rozwoju rynku energii do 2050 r. uwzględniają efekt pandemii Covid-19 i wywołanego przez nią kryzysu gospodarczego. Wniosek jest jasny: recesja spowodowała coś więcej niż tylko chwilowy i oczywisty spadek popytu na energię i jej nośniki. O ile apetyt na energię w 2020 r. (który w ujęciu całorocznym będzie według DNV GL mniejszy o 8 proc.

Polityka 50.2020 (3291) z dnia 08.12.2020; Rynek; s. 42
Reklama
Ilustracja. Osoby czytające Politykę na różnych nośnikach.

Dołącz do nas!

Będziesz mógł czytać wszystkie teksty autorów „Polityki”.

Subskrybuję

Jesteś już prenumeratorem?

Zaloguj się >