Oferta na pierwszy rok:

4 zł/tydzień

SUBSKRYBUJ
Osoby czytające wydania polityki

Wiarygodność w czasach niepewności

Wypróbuj za 24,99 zł!

Subskrybuj
Rynek

Patomieszkanie

Dlaczego patodeweloperka ma wzięcie

Osiedle łanowe w Nowej Woli. Osiedle łanowe w Nowej Woli. Dariusz Borowicz / Agencja Wyborcza.pl
Od miesięcy wzrost cen mieszkań i domów wbija w ziemię, oszczędności parzą, więc co bardziej zasobni lub zdesperowani Polacy zaczęli kupować niemal wszystko, jak leci.
Kilkunastometrowy mikroapartament. Takie lokale są sprzedawane jako tzw. produkty inwestycyjne.Getty Images Kilkunastometrowy mikroapartament. Takie lokale są sprzedawane jako tzw. produkty inwestycyjne.

Na rynku są już takie dziwolągi, jak lokal składający się głównie z korytarza, mieszkanie przedzielone klatką schodową, miniosiedle z mikroskopijnym placem zabaw, wtłoczone w ciasną zabudowę i pozbawione miejsc postojowych dla aut, kilkunastometrowe „apartamenty inwestycyjne” i powstające w błyskawicznym tempie „osiedla łanowe”. Patologii na rynku mieszkaniowym jest tak dużo, że doczekały się wspólnej nazwy. To patodeweloperka, określenie upowszechnione przez miejskich aktywistów, które weszło do codziennego języka.

Dziś mamy do czynienia przynajmniej z dwoma rodzajami patologii. Pierwszy dotyka urbanistyki. W nowych blokach znajdują się często mieszkania dobrej jakości, ale osiedla to sypialnie bez żłobków, przedszkoli, usług, sklepów, dostępu do dobrej komunikacji miejskiej. Takie miejsca zasłużyły sobie na miano osiedli łanowych, bo stawia się je gdzieś na pustkowiu, wśród pól, na peryferiach dużych miast. Drugi objaw budowlanej choroby to absurdalne oferty niby-mieszkań – mówi Jan Mencwel, prezes warszawskiego stowarzyszenia Miasto Jest Nasze.

Właśnie mikromieszkania robią ostatnio furorę, chociaż to nazwa mocno na wyrost. Zgodnie z polskim prawem nowe mieszkania muszą mieć powierzchnię minimum 25 m kw. Tymczasem w ofercie wielu deweloperów w największych miastach znajdziemy lokale 15–20-metrowe, sprzedawane jako produkty inwestycyjne. Wszystko zgodnie z prawem, bo taki lokal może mieć już dowolną powierzchnię. Do jego ceny dolicza się wyższy, 23-procentowy podatek VAT, podczas gdy normalne mieszkania objęte są stawką 8-procentową. Mimo to nie brak chętnych na takie lokale, kosztujące za metr po kilkanaście tysięcy złotych, nazywane przez złośliwców (albo realistów) nanoapartamentami. Kupuje je wiele osób wycofujących pieniądze z nieoprocentowanych lokat.

Polityka 46.2021 (3338) z dnia 08.11.2021; Rynek; s. 46
Oryginalny tytuł tekstu: "Patomieszkanie"
Reklama