Black Friday w „Polityce”

Rabaty na prenumeratę cyfrową do -50%

Subskrybuj
Rynek

Małpi biznes

Tokeny NFT, małpi biznes. Co tu się tak naprawdę kupuje?

Znudzone małpy – Bored Ape – kolekcja karykatur NFT przyniosła już 250 mln dol. Znudzone małpy – Bored Ape – kolekcja karykatur NFT przyniosła już 250 mln dol. Shutterstock
Pierś Dody, cyfrowa miłość influencerki, biżuteria z wymyślonych klejnotów – dziś wszystko pakuje się w tokeny NFT i sprzedaje. Choć przybywa ostrzeżeń, że NFT to handel cyfrowym powietrzem, ceny szybują, a nabywców nie brakuje.
Wizerunek Dody i jej cyfrowego ciała, którego fragmenty mogą kupić nabywcy tokenów NFT.Instagram Wizerunek Dody i jej cyfrowego ciała, którego fragmenty mogą kupić nabywcy tokenów NFT.

Doda, czyli Dorota Rabczewska, postanowiła sprzedać swoje ciało. Spodziewając się dużego popytu, podzieliła je na kawałki. Dzięki temu wielu fanów zyskało szanse na kupienie czegoś anatomicznie interesującego. „Możesz teraz stać się posiadaczem części mojej lewej stopy, kawałka mojego pięknego umysłu, nieskrępowanego palca wskazującego, zgrabnej prawej piersi, czystego serca czy magicznego uśmiechu” – zachwala swe ciało artystka na internetowej stronie, za której pośrednictwem rzuciła się na rynek.

Czytelników zaniepokojonych jej losem spieszymy uspokoić: Doda ma się dobrze i nic jej nie brakuje, zwłaszcza przedsiębiorczego umysłu. Bo na sprzedaż zostało wystawione jej cyfrowe, a nie fizyczne ciało. Artystka została zeskanowana w technologii fotogrametrii 3D, podzielona na 400 fragmentów, te zaś zapakowano w tokeny NFT i wypuszczono na rynek. Ponoć pierwsza partia 30 kawałków Dody z ceną wywoławczą 200 dol. sprzedała się w 30 sekund. Bo artystka rzuciła się od razu na rynek globalny; zachwala swoją anatomię po angielsku i ceni się w dolarach.

Dalej niż Doda poszła Martirenti, influencerka, tiktokerka, youtuberka, słowem cyfrowa celebrytka. Wystawiła na sprzedaż swoją miłość. „Miłość fizyczna, miłość platoniczna i miłość cyfrowa mogą być różne, ale każda z nich jest prawdziwa w taki sam sposób, jak wszystkie nasze myśli i uczucia. A cyfrowe znaczy wieczne” – tłumaczyła szczegóły oferty. Oczywiście jej cyfrowe uczucie zostało zapakowane w „Marti Renti’s Love NFT”. Nabywca otrzymał pełne prawa do jej „cyfrowej Love” – cokolwiek to oznacza – plus zaproszenie na kolację we dwoje z Martą Rentel w realu. Bo „w świecie fizycznym oficjalnie nazywam się Marta Rentel i jestem zwykłą dziewczyną z Polski” – wyjaśnia celebrytka.

Polityka 20.2022 (3363) z dnia 10.05.2022; Rynek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Małpi biznes"
Reklama