Rynek

Prochu nie wymyślimy

„Niczego pod dywan nie będę zamiatał”. Nowy prezes PGZ o tym, co zastał w firmie po PiS

Poligon w Orzyszu. Prezentacja wozu bojowego Borsuk (pierwszy z prawej) Poligon w Orzyszu. Prezentacja wozu bojowego Borsuk (pierwszy z prawej) Hubert Hardy / Reporter
„Jak to możliwe, żeby dostać na budowę fabryki prochu prawie 450 mln zł dofinansowania i po 9 latach dalej mieć plac budowy? Też sobie zadaję to pytanie”. Rozmowa z Krzysztofem Trofiniakiem, nowym prezesem Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Krzysztof TrofiniakWojciech Olkuśnik/EAST NEWS Krzysztof Trofiniak

JULIUSZ ĆWIELUCH: – Policzyłem średnią życia zawodowego na stanowisku prezesa PGZ za ostatnie dziewięć lat. Statystycznie to 18 miesięcy. Rekordzista wyleciał po niespełna siedmiu.
KRZYSZTOF TROFINIAK: – Czyli zostało mi 16 miesięcy?

Moim zdaniem, jeśli nasz champion zbrojeniowy będzie dalej zarządzany tak jak za poprzedniej władzy, to nam wszystkim zostało niewiele czasu. Putin patrzy, co się dzieje w naszej zbrojeniówce, i zaciera ręce.
Nie wziąłem się tutaj znikąd. Mam za sobą długą i owocną karierę w polskiej zbrojeniówce. Nie przyszedłem się tutaj uczyć, tylko działać. A że moi poprzednicy zmieniali się tak szybko, to nie moja wina, bo ja ich nie zatrudniałem ani nie zwalniałem.

Wina może nie, ale sprawa już pana, bo to pan będzie po nich teraz sprzątał.
Tutaj zgoda. I ja to robię. Ale na szczegóły o tym, w jakiej kondycji zastałem poszczególne spółki, nie namówi mnie pan. Nie jestem syndykiem masy upadłościowej. Mam budować i wzmacniać tę firmę, a nie ją pogrążać.

Czyli jednak opłacało się zatrudniać Misiewiczów, kłaść jeden program po drugim i dobrze się bawić za pieniądze podatnika?
Nie twierdzę, że ludzie, którzy łamali prawo i działali na szkodę spółek, nie poniosą konsekwencji. Jednak nie mnie o tym decydować. Za mniej więcej trzy tygodnie powstanie raport podsumowujący kondycję spółki. Ale ja z tym raportem z pewnością nie pójdę do prasy, tylko do właściciela, którym jest Minister Aktywów Państwowych.

A to jest uczciwe wobec podatników, żeby ukrywać taką wiedzę?
Niczego pod dywan nie będę zamiatał. Ale nie uważam za stosowne, żeby w sytuacji wojny za wschodnią granicą publicznie opowiadać o kłopotach w newralgicznej dla polskiego bezpieczeństwa spółce.

Polityka 22.2024 (3465) z dnia 21.05.2024; Rynek; s. 38
Oryginalny tytuł tekstu: "Prochu nie wymyślimy"
Reklama