Przejdź do treści
Reklama
Reklama
Rynek

Płaca minimalna zgodnie z kalendarzem wyborczym: w górę, ale niewiele

W 2026 r. płaca minimalna wzrośnie tylko o 3 proc. W 2026 r. płaca minimalna wzrośnie tylko o 3 proc. Smarterpix/PantherMedia
Polityczne prezenty na razie się skończyły – w przyszłym roku płaca minimalna wzrośnie tylko o 3 proc. Związki są niezadowolone, za to pracodawcy mogą odetchnąć z ulgą. Ale pewnie nie na długo.

4806 zł brutto – tyle od początku przyszłego roku będzie wynosić w Polsce płaca minimalna. Tak zdecydował rząd, bo to jego kompetencja. W tym przypadku prezydent nie ma prawa weta. Ustalanie płacy minimalnej w ostatniej latach miało niewiele wspólnego z ekonomią, bo stało się orężem w walce politycznej. Wyjątkowo hojne pod tym względem okazały się rządy PiS. Partia ta odkryła, że płacą minimalną łatwo walczyć o głosy wyborców. Tym bardziej że przecież to głównie prywatne firmy i samorządy muszą znaleźć środki na podwyżki dla pracowników, a nie budżet państwa. A nie ma nic lepszego, niż robić prezenty za cudze pieniądze.

Czytaj także: Szybko i bez trzymanki. Płaca minimalna rujnuje państwo?

Hojny PiS, hojna koalicja 15 października

Teoretycznie silny wzrost płacy minimalnej w poprzednich latach miał zrekompensować skutki drożyzny. W rzeczywistości jednak był znacznie szybszy do tempa wzrostu cen. Na początku 2020 r. płaca minimalna wzrosła z 2250 do 2600 zł, czyli o prawie 16 proc., chociaż inflacja za 2019 r. wyniosła według danych GUS zaledwie 2,3 proc. Rok później płaca minimalna poszła w górę o kolejne 200 zł (7 proc.) – inflacja była o połowę niższa. W 2021 r. przyspieszyła do 5 proc., ale płaca minimalna 1 stycznia 2022 r. zwiększyła się o 7,5 proc. W 2022 r. i 2023 r. rzeczywiście mieliśmy do czynienia z atakiem drożyzny – ceny rosły odpowiednio o ponad 14 i 11 proc. Jednak rządzący dbali o to, żeby płaca minimalna zwiększała się znacznie wyraźniej. W wyborczym 2023 r. zaplanowano aż dwie jej podwyżki – w styczniu i lipcu – łącznie o niemal 20 proc. Z kolei w 2024 r., po zmianie władzy, ale jeszcze na podstawie decyzji podjętych przez rząd PiS, płaca minimalna zwiększyła się o kolejne 700 zł, czyli niemal 20 proc.

Rządząca koalicja przed wyborami prezydenckimi też nie chciała być gorsza. Zaplanowała na początek tego roku wzrost płacy minimalnej o 8 proc. – do poziomu 4666 zł brutto miesięcznie – chociaż w ubiegłym roku ceny wzrosły już tylko o 3,6 proc. Teraz, po raz pierwszy od dawna, hojność polityków okazała się mniejsza. Płaca minimalna wzrośnie 1 stycznia tylko o ok. 3 proc., to niemal dokładnie tyle, ile wynosi obecnie roczna stopa inflacji. Dla związkowców taka propozycja jest niezadowalająca, chcieliby, aby płaca minimalna przebiła poziom 5 tys. zł brutto.

Podwyżki według kalendarza wyborczego

Pracodawcy oddychają z ulgą i przekonują, że rządowa decyzja jest słuszna. Nie powinni jednak cieszyć się zbyt długo, gdyż z pewnością za rok politycy okażą się hojniejsi. W 2026 r. nie czeka nas bowiem (prawdopodobnie, bo oczywiście w naszej rzeczywistości niczego nie można być pewnym) żadna kampania, za to w 2027 r. odbędą się wybory parlamentarne, już teraz wzbudzające wielkie emocje. W samym rządzie nie ma jednomyślności, co dalej, np. resort pracy pod kierunkiem Lewicy chce, żeby płaca minimalna w przyszłości wynosiła przynajmniej 55 proc. średniego wynagrodzenia.

Czytaj także: Maksymalna minimalna. Pracować mniej, zarabiać więcej. Brzmi pięknie, ale czy to możliwe?

W gospodarce cudów nie ma

Silny wzrost płacy minimalnej w poprzednich latach spowodował, że na razie przekroczyła ona wyraźnie poziom 50 proc. przeciętnych zarobków. To oczywiście cieszy osoby gorzej wynagradzane. Jednak z drugiej strony wzrost wydatków firm przekłada się na rosnące ceny towarów i usług. Jeśli płaca minimalna zwiększa się zbyt szybko, sprzyja to wyższej inflacji. W gospodarce cudów nie ma: przedsiębiorcy przecież muszą przerzucić dodatkowe koszty na swoich kontrahentów, a na końcu rachunek jest wystawiany konsumentowi. Od 2019 do 2025 r. płaca minimalna w Polsce się podwoiła, a w ciągu ostatnich 12 lat niemal potroiła. Z pewnością powinna rosnąć ona szybciej od inflacji, ale musi się to odbywać w sposób mniej uzależniony od kalendarza wyborczego, a bardziej od kondycji naszej gospodarki.

Reklama

Czytaj także

null
Kraj

Nawrocka i Brzezińska-Hołownia, mundurowe emerytki przed 40. Jak to możliwe? Ten system to tabu

Pierwsza dama Marta Nawrocka i niedoszła pierwsza dama Urszula Brzezińska-Hołownia, obie przed czterdziestką, zostały mundurowymi emerytkami. Armia młodych pobierających do końca życia emerytury mundurowe rośnie szybciej niż tych, którzy mają nas bronić. Każdego roku państwo wydaje na nie ponad 30 mld zł. Ten system to tabu.

Joanna Solska
24.02.2026
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną