Gaz do dechy
Gaz do dechy? Polska chce być gazowym hubem. Może wpaść z deszczu pod rynnę
Rekord padł 2 lutego: w ciągu doby do odbiorców popłynęło 114,8 mln m sześc. gazu ziemnego, dwukrotnie więcej niż w przeciętny dzień roku. Poprzedni rekord (96 mln m sześc.) utrzymał się zaledwie miesiąc. – To efekt wyjątkowo mroźnej zimy, ale także wzrostu eksportu, głównie do Ukrainy. Mimo rekordowego zużycia nie było jednak problemu z przepustowością sieci i dostępnością gazu. W podziemnych magazynach było jeszcze 2 mld m sześc. gazu – tłumaczy Sławomir Hinc, prezes zarządu Operatora Gazociągów Przesyłowych Gaz-System.
Polska w ciągu roku zużywa ok. 20 mld m sześc. gazu. Z czego do 2022 r. ponad 60 proc. kupowaliśmy w Rosji, ale po wybuchu wojny w Ukrainie import ustał. – W naszych rurach nie płynie już ani jedna molekuła rosyjskiego gazu – zapewnia prezes Hinc. W krótkim czasie Polska radykalnie zmieniła kierunki dostaw. Dziś błękitne paliwo dociera do nas w formie skroplonej, czyli LNG, poprzez gazoport w Świnoujściu, a także tłoczone podmorskim gazociągiem Baltic Pipe z Norwegii. Zaopatrujemy się też poprzez interkonektory, czyli transgraniczne gazociągi z Niemiec, Czech, Słowacji i Litwy. 15 proc. zapotrzebowania pokrywamy z krajowego wydobycia, które w dużym stopniu wykorzystywane jest lokalnie w odrębnych sieciach, bo jest to gaz zaazotowany.
Trwa intensywna rozbudowa infrastruktury gazowej. Przybywa gazociągów, połączeń międzysystemowych, podziemnych magazynów. Przez działający od dekady świnoujski gazoport do sieci trafiło już 32 mld ton LNG, który po regazyfikacji zamienił się w 42 mld m sześc. gazu. Dowożą go „Józef Piłsudski” oraz „Ignacy Jan Paderewski”, statki gazowce zbudowane przez stocznie Hyundaia. Tylko w 2025 r. rozładowano 81 statków z LNG, głównie z USA i Kataru, ale także z Trynidadu i Tobago, Senegalu, Japonii, Turcji, Wielkiej Brytanii, Egiptu.