Zespół niespokojnych stóp
WIBOR odchodzi, POLSTR nadchodzi. Czy nowe kredyty hipoteczne będą tańsze?
Kto szuka pieniędzy na zakup mieszkania czy budowę domu, ten w coraz większej liczbie banków już może natknąć się na nowy skrót: POLSTR. To Polish Short Term Rate, czyli w dosłownym tłumaczeniu polska stopa krótkoterminowa. Kolejne instytucje finansowe wycofują ze swojej oferty kredyty hipoteczne oparte na znanym wskaźniku WIBOR (skrót od Warsaw Interbank Offered Rate), od początku przyszłego roku w polskich bankach mają być dostępne już tylko kredyty z POLSTR. To finał reformy, którą zarządził jeszcze Mateusz Morawiecki. W 2022 r., gdy gwałtownie rosły stopy procentowe na fali kryzysu energetycznego (po inwazji Rosji na Ukrainę), a kredytobiorcy musieli płacić coraz wyższe raty, ówczesny premier, szykujący się do kampanii wyborczej, obiecał zmiany. Stwierdził, że potrzebujemy nowego wskaźnika, który zastąpi kojarzony z drożyzną WIBOR i będzie od niego niższy, a dzięki temu raty spadną.
Jak wiele innych obietnic Morawieckiego (wówczas PiS, teraz Rozwój Plus), i ta nie została zrealizowana. W 2023 r. WIBOR nie zniknął, a kredyty w cudowny sposób nie staniały. Poza tymi, do których zaczęło dopłacać państwo z pieniędzy podatników (tzw. Bezpieczny Kredyt 2 proc. skutkujący gwałtownymi podwyżkami cen mieszkań). Powstała jednak specjalna grupa robocza, zrzeszająca różne instytucje, która miała wybrać nowy wskaźnik. – Nie chodzi tylko o Polskę. Na całym świecie trwa reforma tzw. wskaźników referencyjnych. My kierujemy się m.in. doświadczeniami szwajcarskimi, gdzie wskaźnik LIBOR został zastąpiony przez SARON. Chodzi o to, żeby wybierać wskaźniki, które są oparte na bieżących transakcjach, a nie na deklaracjach instytucji finansowych dotyczących przyszłości – podkreśla Tadeusz Białek, prezes Związku Banków Polskich, przewodniczący Komitetu Sterującego Narodowej Grupy Roboczej ds.