Kabel pęka
Katastrofa energetyczna, jaką przeżył Szczecin, pokazuje, że wszyscy wisimy na cienkim elektrycznym kablu. Gdy się urwie, nasze życie zamiera. Szczecin na własnej skórze poznał, jak złudne jest nasze poczucie energetycznego bezpieczeństwa.

Politycy od dawna przekonują nas, że bezpieczeństwo energetyczne to nie prąd elektryczny. To gaz z Norwegii i ropa z Azerbejdżanu, zaś zagrożeniem jest Łukoil i Gazprom. Tymczasem okazuje się, że prawdziwe zagrożenie fundujemy sobie sami. Polska elektroenergetyka trzeszczy w szwach i nikt się tym szczególnie nie przejmuje. Zaniedbania narastają. Sieci przesyłowe wymagają pilnego remontu i modernizacji, za chwilę zaczną padać ze starości bloki w elektrowniach i będziemy musieli importować prąd.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną