Problemy ze spłatą kredytów

Kłopotliwe spłaty na raty
Przed Bożym Narodzeniem Polacy kupują na potęgę. I na kredyt. A coraz więcej z nas ma problem ze spłacaniem rat.
Tegoroczny sezon przedświąteczny będzie szczególny, być może ostatni, w czasie którego łatwo pożyczyć pieniądze
Łukasz Giza/Agencja Gazeta

Tegoroczny sezon przedświąteczny będzie szczególny, być może ostatni, w czasie którego łatwo pożyczyć pieniądze

Z konsumpcją na kredyt robi się coraz poważniejszy problem
Marek Sobczak/Polityka

Z konsumpcją na kredyt robi się coraz poważniejszy problem

Przełom listopada i grudnia to handlowe żniwa. Klienci chętniej niż w pozostałych okresach roku sięgają po portfel, a kiedy widzą, że pojawia się w nim dno, idą do banku. Dla bankowców to także okres żniw – pożyczki, kredyty gotówkowe idą jak woda. Wiele sieci handlowych współpracuje z bankami. Kuszą więc specjalną ofertą sprzedaży ratalnej. Szybkie, proste kredyty „zero procent” – to działa.

– Ostatnie Boże Narodzenie spłaciłam po Wielkanocy. W tym roku też trzeba będzie się podratować, żeby wystarczyło na zakupy, prezenty. Cały rok trzeba zaciskać pasa, oszczędzać, więc chociaż na święta człowiek poczuje, że go stać – mówi pani Barbara. Ma 47 lat, trójkę dzieci, pracuje w urzędzie państwowym. Od sześciu lat jest regularną klientką Providenta. Pożycza jednorazowo 500–1000 zł. Razem z mężem mają kilka kont w różnych bankach, kartę kredytową. Często bierze pożyczkę po to, żeby spłacić poprzednią.

– W ciągu roku są trzy sezonowe szczyty popytu na kredyty gotówkowe: przed wakacjami, kiedy Polacy jadą na urlopy, po wakacjach, kiedy trzeba dzieci wyposażyć do szkoły, i ostatni, największy, przed Bożym Narodzeniem – wyjaśnia Arkadiusz Mierzwa, rzecznik Banku Pekao SA. Dlatego przed świętami placówki banku będą otwarte także w soboty.

Apetyt na kredyt

Ochota Polaków do zadłużania nie maleje. Tegoroczny sezon przedświąteczny będzie szczególny, być może ostatni, w czasie którego łatwo pożyczyć pieniądze. 23 grudnia wejdzie w życie druga część Rekomendacji T, czyli zbioru zaleceń wydanych przez Komisję Nadzoru Finansowego zaostrzających wymagania, jakie banki powinny stawiać swoim klientom udzielając im kredytów złotowych (zalecenia dotyczące kredytów walutowych weszły latem). Po świętach bank będzie musiał brać pod uwagę wszystkie obciążania finansowe kredytobiorcy (inne kredyty, a także stałe płatności – czynsz, energia, telekomunikacja) i udzieli kredytu tylko wtedy, gdy obsługa wszystkich zobowiązań nie przekracza 50 proc. miesięcznych dochodów klienta, a w przypadku lepiej zarabiających 65 proc. – Niektóre banki określały minimalne koszty utrzymania kredytobiorcy poniżej minimum socjalnego, dopuszczając do nadmiernego obciążenia długiem dochodu klienta – tłumaczy przyczyny wydania Rekomendacji T Marta Chmielewska-Racławska z Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego.

Apetyt Polaków na kredyt w połączeniu z łatwością jego zaspokojenia sprawiły, że coraz więcej osób ma problem z regulowaniem swoich zobowiązań. Bankowcy mówią o takich osobach: przekredytowani. Zaciągnęli zobowiązania ponad swoje możliwości albo też dopadły je kłopoty życiowe i skurczyły im się dochody. Problemy ze spłatą dotyczą szczególnie niewielkich kredytów i pożyczek gotówkowych, a także zobowiązań z kart kredytowych. – Banki zawsze traktowały takich klientów bardziej liberalnie. Brały pod uwagę, że część kredytobiorców będzie miała kłopoty ze spłatą i w cenie kredytu uwzględniały większe ryzyko – wyjaśnia Paweł Majtkowski, główny analityk Expandera.

– Dane z ostatniego roku pokazują, że problem zadłużenia Polaków wciąż narasta – mówi Piotr Krupa, prezes firmy windykacyjnej Kruk SA. Liczba należności windykowanych w ciągu roku wzrosła o prawie 200 tys. – do niemal 1,4 mln. W sumie w grę wchodzi ok. 7,1 mld zł. A Kruk nie jest jedyną firmą windykacyjną.

Konsumpcja na kredyt

Windykatorzy obserwują, jak zmienia się profil typowego dłużnika mającego problem ze spłatą. Kilka lat temu było sporo osób działających świadomie na zasadzie: nie zapłacę i co mi zrobisz? Testowali system kontroli firm finansowych licząc, że może machną ręką i zrezygnują z dochodzenia należności. – Teraz większość osób zadłużonych chce regulować swoje zaległości, tylko nie ma na ich spłatę pieniędzy – wyjaśnia prezes Krupa. Jego zdaniem, problemem jest niski poziom edukacji ekonomicznej. Wiele osób ma po prostu problemy z racjonalną kontrolą domowego budżetu.

Należy do nich pan Piotr. Ma 61 lat, jest byłym wojskowym, prowadzi własną małą firmę handlową. Pierwszy kredyt, na remont domu, wziął ponad dziesięć lat temu. Potem następny, samochodowy. Trzy lata temu żona uległa wypadkowi. Dochód rodziny zmalał i przedsiębiorca zorientował się, że nie będzie mógł żyć na dotychczasowym poziomie, a zrezygnować z niego nie chciał. Otrzymanie normalnego kredytu w jego sytuacji nie było łatwe. Skorzystał więc z szybkiej pożyczki. Udzielają ich niektóre banki i instytucje finansowe. Minimum formalności, bez sprawdzania historii kredytowej. Ale za takie pieniądze trzeba drogo zapłacić. Obecnie spłaca już drugą. – Mam opracowany cały system, założony zeszycik, w którym jak w firmie księguję wszystkie wydatki, terminy spłat, żeby z niczym nie zalegać – wyjaśnia. Ostatnio dorosły syn dowiedział się o problemach z płynnością finansową rodziców. Namawia, by zrównoważyli swój domowy budżet i nie zapożyczali się dalej. – Na początek zaprosił nas do siebie na święta, ominą nas więc większe wydatki – dodaje ojciec.

Według danych Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego, wartość zagrożonych kredytów konsumpcyjnych (czyli takich, z których spłatą pojawiły się już problemy) po pierwszym półroczu tego roku wynosiła 21,8 mld zł. W ciągu pół roku zanotowano wzrost o 23 proc. Dla porównania – wartość zagrożonych kredytów mieszkaniowych to jedynie 4 mld zł. Z konsumpcją na kredyt robi się więc coraz poważniejszy problem. Jego konsekwencją może być wypychanie coraz większej grupy klientów z rynku bankowego i spychanie ich w stronę finansowej szarej strefy, czyli lichwiarzy i nielegalnych firm pożyczkowych. Dlatego w tym roku Święty Mikołaj powinien poważnie zastanowić się, jak kosztowne prezenty położyć pod choinką. Chodzi o to, by po świętach nie pojawił się windykator z rózgą.

Czytaj także

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną