Potrzeba posiadania. Wpadaj w zachwyt, nie w uzależnienie
Tylko człowiek zdolny jest do tworzenia znaków i nadawania znaczenia przedmiotom.

Kiedy spojrzymy na stół, widzimy blat i zazwyczaj cztery nogi – znajdujemy się na poziomie zakresu znaczeniowego nazwy, czyli denotacji. Przedmiot może jednak konotować znaczenia dodatkowe; na przykład duży okrągły stół skojarzy nam się ze stołem negocjacyjnym. Znaczenie, jakie nadajemy przedmiotowi, zależy od kontekstu sytuacyjnego, stanu naszej świadomości i relacji tych dwóch elementów w danym momencie. Słowem: empirowy stolik nie jest tym samym co stół w stołówce, mimo że oba mają blat i cztery nogi.

O mocy znaków, nadawanych przez człowieka rzeczom, najlepiej świadczy świat towarów luksusowych. Ubrania, moda: Bottega Veneta, Armani, Hermes; luksusowe perfumy: Boucheron, Carter; biżuteria: Tiffany, Cartier, Mikimoto; zegarki: Franck Muller, Patek Philippe; luksusowe auta: Porsche, Mercedes, Lexus; ultraluksusowe auta: Rolls-Royce, Maybach, Bentley; sprzęt audio: Bang&Olufsen, Bose, Nakamichi; hotele: Ritz-Carlton, Peninsula; kryształy: Lalique, Baccarat, Steuben. Czyż to zestawienie marek (opracowane przez Luxury Institute 2006 r.), które stały się symbolami luksusu, nie przemawia do wyobraźni?

Na towary luksusowe Polacy już wydają 3 mld zł rocznie. Wydaje się pewne: światowy kryzys ekonomiczny w małym stopniu wpłynie na popyt na ten rodzaj towarów. Coś dziwnego musi się dziać w naszych mózgach, kiedy wbrew logice i racjonalnym potrzebom kupujemy może nie nowego Maybacha, ale dwudziestą parę butów.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną