Miej własną politykę.

Pierwszy miesiąc prenumeraty tylko 11,90 zł!

Subskrybuj
Społeczeństwo

Kandydaci z trzeciego koszyka

W kategorii „kandydat egzotyczny” w wyborach prezydenckich Stan Tymiński ma mocną konkurencję. Swoje komitety wyborcze zarejestrowało bowiem wielu interesujących, acz mało znanych kandydatów. Marian Rembelski, działacz samorządowy z Dąbrowy Górnej na Kielecczyźnie, odznaczony za zasługi dla gminy Bodzentyn. Jan Pyszko, rekomendowany przez własną Organizację Narodu Polskiego Liga Polska oraz przez Jana Kobylańskiego. Zbigniew Roliński z partii Praca Zdrowie Ekologia, Liwiusz Ilasz, adwokat z rodziny prawniczej z kancelarią na Manhattanie. Do najwyższego urzędu przymierzają się także znani politycy: Adam Słomka, którego partia KPN po wielu rozłamach znów wróciła do dawnej nazwy, Daniel Podrzycki, lider Sierpnia ‘80 i Polskiej Partii Pracy, oraz Leszek Bubel, szef Polskiej Partii Narodowej.

Ilasz zachęca wyborcę ofertą wstąpienia Polski do NAFTA, Roliński zamiast biedy, nędzy i degrengolady proponuje pracę, zdrowie i ekologię, Pyszko chce stworzyć dla Polonii dobre warunki do inwestowania. A Bubel, jak zwykle, nęci udokumentowanym 700-letnim rodowodem Polaka z krwi i kości, „który ma odwagę i tupet przeciwstawić się układom w judeomasońskiej III RP”. Kandydatów nie zraża zerowe poparcie osiągane w sondażach. Niektórzy nawet dodają sobie ducha własnymi. Zbigniew Roliński na przykład informuje, że wygrywa z 40-proc. poparciem z Lepperem i Kaczyńskim – w prawyborach, które odbyły się w Stowarzyszeniu Patriotycznym Wola Bemowo. Na razie jednak tylko Stan Tymiński poradził sobie z zebraniem 100 tys. podpisów. I zarejestrował swoją kandydaturę jako pierwszy. W wypadku Mariana Rembelskiego nie ma pewności, czy poprze go nawet najbliższa rodzina. W sztabie wyborczym zarejestrowanym w domu w Dąbrowie Górnej żona na temat kandydowania męża nie chce rozmawiać: – Wyjechał i nie wiem, kiedy wróci.

A.R.

Polityka 32.2005 (2516) z dnia 13.08.2005; Fusy plusy i minusy; s. 96
Reklama

Czytaj także

Rynek

Mieszkania: ani kupić, ani wynająć. Prawdziwy dramat, fałszywe recepty władzy

Załamanie na rynku nieruchomości to społeczny dramat. Idealny temat na kampanię wyborczą. Po klęsce Mieszkania Plus rząd obiecuje tańsze kredyty, zapowiada walkę z patodeweloperami i zagranicznymi funduszami, które wykupują całe bloki. I diagnozy są tu fałszywe, i recepty.

Cezary Kowanda
04.02.2023
Reklama

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną