Dlaczego mimo wiosny wciąż nie mamy na nic siły

Przypływ energii czy dołek?
40 proc. uczestników naszej sondy skarży się, że przejście zimy w wiosnę to dla nich czas silnego przygnębienia. 44 proc. z wiosną odczuwa raczej przypływ energii. Od czego zależy to, jak się czujemy, gdy zmieniają się pory roku, wyjaśnia Stanisław Porczyk, lekarz psychiatra.
Stanisław Porczyk
Leszek Zych/Polityka

Stanisław Porczyk

Objawy zaburzeń afektywnych - depresji lub zaburzenia dwubiegunowego - u wielu ludzi powracają w tych samych porach roku. W Polsce spotykamy się dość często z depresją sezonową, nazywaną zimową, która zazwyczaj zaczyna się we wrześniu lub ostatnim kwartale roku. Objawy tej choroby u wielu osób kończą się z nadejściem wiosny. Jednak nie dzieje się tak u wszystkich. Wbrew temu, co się zazwyczaj sądzi, sezonowość zaburzeń nie dotyczy wyłącznie zimy. U części osób objawy depresji na przełomie zimy i wiosny nawet nasilają się. Istnieje też grupa ludzi, którzy dobrze się czują jesienią i wczesną zimą, a depresja rozpoczyna się u nich późną zimą i ciągnie się przed pewien czas, także wiosną.

Depresja sezonowa bywa często mylona z reakcjami i zachowaniami, które mieszczą się w granicach zdrowia. Nie polega ona na tym, że nie lubi się jakiejś pory roku. Nie jest chandrą, zmęczeniem, „wypaleniem”, ani rozleniwieniem. Nie wystarczy odczuwać wpływu pogody na samopoczucie – to przeżywa bardzo wielu z nas. O depresji można mówić, gdy pojawiają się wyraźne objawy chorobowe: nie podające się naszej woli spowolnienie i nadmierna senność, zaburzenia pamięci i koncentracji, gorsza sprawność intelektualna. Mówiąc potocznie, osoba z depresją sezonową „nie nadąża”, choć walczy o wykrzesanie z siebie energii. Częste jest także zwiększenie apetytu na słodycze i wzrost masy ciała. Choć to depresja, bardziej dokuczliwe niż zmiany nastroju mogą być ociężałość i brak wigoru.

Wiele osób z łagodnymi objawami depresji sezonowej radzi sobie samodzielnie, często zresztą nie wiedząc o swojej chorobie. Intuicyjnie dostosowują ilość pracy do swoich zmniejszonych możliwości, chodzą na spacery, uprawiają sport, jedzą więcej słodyczy, co w pewnych granicach może być pożyteczne – bo słodycze dostarczają energii. Niektórzy sięgają po preparaty dziurawca. W przypadku rozwiniętej depresji zimowej sposoby te jednak nie wystarczają. Potrzebne jest wtedy leczenie specjalistyczne; fototerapia lub terapia lekiem przeciwdepresyjnym bywają bardzo skuteczne.

Wbrew pozorom, nie wiemy dokładnie, jakie są przyczyny depresji sezonowej. Niewątpliwie ma ona biologiczny charakter. Przypuszcza się, że występuje u osób, które z racji odmiennego wyposażenia genetycznego potrzebują do właściwego działania zegara biologicznego i osiągnięcia normalnego poziomu energii większej dawki światła niż inni. Okoliczności takie pojawiają się z wiosną. Jednak depresja zimowa występuje też w krajach południowych, gdzie słońca jest dużo. Możliwe zatem, że znaczenie ma nie tylko ilość światła, ale i długość dnia. Nie wiadomo też, dlaczego u co najmniej połowy osób z depresją zimową wraz z wiosną pojawiają się mniej lub bardziej nasilone objawy hipomanii, czyli chorobliwie wzmożona energia, euforyczny nastrój i zaburzenia snu. Dość często te zmiany następują w kwietniu. Innymi słowy, depresja sezonowa (zimowa) u wielu osób jest szczególną, właśnie sezonową, formą, zaburzenia dwubiegunowego inaczej zwanego chorobą afektywną dwubiegunową.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj