REPORTAŻ: Kara za piknik

Natalia wśród nielotów
Natalia pokazała ludziom w swojej wsi, jak silni mogą być, kiedy robią coś wspólnie. Teraz tłumaczy się z tego w sądzie. Wieś ma za sobą.
Marcin Kołodziejczyk/Polityka

Ludzie w Czarżu czekali latem ubiegłego roku na dwie rzeczy: na dożynki plenerowe i na nastanie nowego proboszcza parafii NMP. Jednak wiosną przychodzi do sołtysa Zielińskiego Natalia, niezapowiedzianie, i zaczyna opowieść o maszynach latających, jakby opowiadała mu swój sen, w którym z powietrza widzi Czarże, Wisłę, łąki nad jeziorem, a z lądu ludzi miejscowych, pół tysiąca przyjezdnych, piwko i kiełbaski sprzedawane przez strażaków. Natalia umie mówić w sposób wymuszający uwagę, ma to po babci, sołtys słucha, ale w myślach już złapał się za głowę i pojękuje. Jest młodym człowiekiem, internautą.

Ale jest też człowiekiem arkusza kalkulacyjnego, studentem zaocznego zarządzania. Samoloty krążą nad Czarżem. Zabierają ludzi z łąk, znów wzbijają się do lotu. Niebo pełne kolorowych balonów. A w kasie sołtys ma tysiąc złotych na organizację dożynek. Z szacunkiem dla marzeń dziewczyny, rozłożyć musi ręce przed kalkulacją.

***

Natalia ma 21 lat. Jeździ obitym służbowym Seicento po rewirze handlowym, 300 km dziennie po sklepach spożywczo-przemysłowych, zbiera zamówienia na towar, wstawia towar, wisi na komórze, pcha faksy i przelewy; nocami siedzi w Internecie i posyła cefałki w sprawie zmiany pracy. W obecnej hurtowni ją cenią. Za urok, który działa na słupek zbytu.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną