Co powódź powiedziała nam o Polsce i Polakach? (cz. II)
Po drugie, że Polska jest rządzona, ale nie samorządna.
Stanisław Ciok/Polityka

Za to akcja ratownicza dobrze nam wychodzi. Z próby wody liczni lokalni gospodarze wyjdą w aureoli jeśli nie bohaterów, to mocnych liderów. Premierowi co prawda co jakiś czas puszczą nerwy i musi przypomnieć w ostrych słowach rozżalonym na lokalną władzę mieszkańcom zalanych terenów, że sami wybrali sobie wójta. Każe im zapamiętać, „kto co spieprzył”, bo jesienią mamy wybory samorządowe. Tak się składa, że powódź nawiedziła Polskę w rocznicę (27 maja 1990 r.) reformy samorządowej. „Wielkie, co do zasady uzasadnione zaufanie do samorządu terytorialnego, jeśli chodzi o skuteczne działanie w chwilach kryzysu, takich jak powódź, okazało się może nieco przesadne” – mówił w Sejmie premier. Zapowiedział, że w najbliższym czasie trzeba te kompetencje dokładnie rozdzielić i opisać. Czasem bowiem dochodzi do żałosnych w społecznym odbiorze potyczek, jak ta pokazana we wszystkich telewizjach między wojewodą małopolskim a prezydentem Krakowa, z której wynikało, że ich kompetencje co do wałów przeciwpowodziowych są – nomen omen – rozmyte.

Generalnie jednak ustrojowe i instytucjonalne urządzenie naszego państwa w tym dramacie się sprawdza. Wojsko, policja, strażacy, ochotnicy – wszyscy z poświęceniem pracują przy workach z piachem.

Donald Tusk raczej nie zatonie w powodziowej fali, inaczej niż przed 13 laty ówczesny szef rządu Włodzimierz Cimoszewicz. Tym razem partie prześcigają się w pomysłach na to, kto bardziej pomoże powodzianom. Wydaje się, że to wręcz strategia na czas trwającej kampanii prezydenckiej. Platforma Obywatelska zaapelowała do swoich politycznych konkurentów o otwarcie partyjnej kasy na rzecz poszkodowanych. PO już przekazała na ich rzecz 250 tys. zł. Prezes PiS zamienił inaugurację swojej kampanii w koncert i kwestę charytatywną. Grzegorz Napieralski, który zadeklarował, że na czas wielkiej wody zawiesza kampanię, codzienne wizytuje zalane tereny. Wszyscy wzywają do ponadpartyjnej solidarności, co w praktyce wychodzi różnie. Opozycja wzywa rząd do korekty budżetu, choć wcześniej minister finansów Jacek Rostowski zapowiedział, że ta nie będzie potrzebna, bo wystarczy pieniędzy z rezerwy budżetowej (minister Miller szybko ogłosił przekazanie na doraźną pomoc ponad 150 mln zł). Zbigniew Ziobro proponuje rezolucję Parlamentu Europejskiego wzywającą Komisję do „uruchomienia jak najwyższych środków z Funduszu Solidarności Unii Europejskiej”, choć wiadomo, że od rezolucji nic nie zależy. Jeśli nasze straty przekroczą 10 mld, pomoc dostaniemy, jeśli nie, będziemy musieli sobie radzić bez niej.

Trwa też wyścig na ilość złożonych okołopowodziowych propozycji legislacyjnych. PiS wysłał do marszałka projekt ustawy, na podstawie której ma powstać katalog miejsc, w których nie będzie można nic wybudować. Rząd przedstawił projekt zmian w prawie wodnym zakazujący budowy na terenach zalewowych. Minister Michał Boni zapowiedział w Sejmie, że rząd wyda rozporządzenie, które ułatwi poszkodowanym gminom organizowanie przetargów budowlanych. Obiecał też preferencyjne kredyty na odbudowę i remonty mieszkań. Dzieci powodzian dostaną od rządu pieniądze na wakacje i szkolne wyprawki.

Premierowi udaje się uniknąć ogłaszania klęski żywiołowej, co oznaczałoby nie tylko zawieszenie wielu praw obywatelskich i własnościowych, ale też przesunięcie terminów wyborów prezydenckich i wielkie polityczne zamieszanie. Donald Tusk wie, że szanse Bronisława Komorowskiego na prezydenturę w dużej mierze zależą od tego, jak premier poradzi sobie z powodzią. Z gafy, jaką kandydat na prezydenta popełnił na początku kataklizmu, przewidując, że w końcu woda spłynie swoim zwyczajem do Bałtyku, udało mu się jako tako wybrnąć tłumaczeniem, że chodziło o chroniczną amnezję polityków w sprawie ochrony przeciwpowodziowej, gdy tylko kolejna powódź ustępuje. I obietnicą, że tym razem tak nie będzie.

WRÓĆ do strony głównej DEBATY: Co powódź powiedziała nam o Polsce i Polakach? >>

CZEKAMY NA PAŃSTWA OPINIE NA FORUM >>


Ten artykuł jest fragmentem okładkowego tekstu z najnowszego numeru Tygodnika POLITYKA. W kioskach od środy 26 maja. Kup e-wydanie już dziś!

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną