Planespotting: polowanie na samoloty

Za płotem lotniska
Ilekroć pył wulkaniczny lub strajk personelu unieruchamia samoloty, cierpią nie tylko przewoźnicy i pasażerowie. Czarna rozpacz ogarnia planespotterów (ang. plane – samolot, to spot – namierzać), których pasją jest obserwowanie i fotografowanie startujących i lądujących statków powietrznych.
Warszawa, Górka Spoterska, lotnisko Okęcie od strony al.Krakowskiej
Stanisław Ciok/Polityka

Warszawa, Górka Spoterska, lotnisko Okęcie od strony al.Krakowskiej

Małżonka jest w ciąży, więc chwilowo jest stracony dla spottingu – martwi się Cezary Zionkowski, lat 37, z zawodu informatyk, z zamiłowania planespotter. Zionkowski czuje się chwilowo stracony, bo planespotting jest hobby czasochłonnym. Najpierw trzeba spędzić kilka godzin przy płocie lotniska, fotografując lądujące lub startujące maszyny. Po powrocie do domu usiąść do komputera i przejrzeć zwykle kilkaset zdjęć. Fotografia cyfrowa bowiem zrewolucjonizowała spotting.

Wykorzystałeś swoją miesięczną pulę 10 tekstów z POLITYKI dostępnych nieodpłatnie w naszym serwisie.
Pełną treść tego i wszystkich innych artykułów otrzymasz wykupując dostęp do Polityki Cyfrowej.

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj

Ta strona do poprawnego działania wymaga włączenia mechanizmu "ciasteczek" w przeglądarce.

Powrót na stronę główną