Z życia sfer

Ostrożnie z dowcipami
Zajęci swoimi własnymi wyborami, trochę zlekceważyliśmy informację o wyborach komunalnych w stolicy Islandii Rejkiawiku, których zwycięzcą została partia o nazwie Najlepsza Partia, założona przez miejscowego komika telewizyjnego.

W swojej kampanii partia, której członkami są również inni komicy, obiecywała wiele, m.in. bezpłatne ręczniki kąpielowe dla korzystających z basenów i sprowadzenie niedźwiedzia polarnego do stołecznego zoo. Jednocześnie uczciwie uprzedzała, że absolutnie nie zamierza dotrzymywać żadnych złożonych przez siebie obietnic. Program ten spotkał się z szeroką akceptacją – poparła go aż jedna trzecia wyborców, którzy najwyraźniej uznali, że liderom Najlepszej Partii można wierzyć, w przeciwieństwie do liderów innych, gorszych partii.

Islandzki przypadek skłania do zadania pytania, jak bardzo poważny musi być polityk, który pragnie wzbudzić zaufanie wyborców i odnieść sukces? Otóż wiele wskazuje na to, że nie bardzo, czego dowody można zresztą znaleźć także na krajowym podwórku. Kandydat na prezydenta Jarosław Kaczyński od tygodni przekonuje nas, że zmienił się na korzyść, co wiele osób uznało za niezły dowcip, dzięki czemu z miejsca dał się zaobserwować wzrost poparcia dla tego kandydata. W kampanii nieźle radził sobie także kandydat Napieralski, który na poważnie twierdził, że może wejść do II tury, w wyniku czego poparcie dla niego na tydzień przed wyborami było już dwucyfrowe. Są opinie, że poparcie to wzrosłoby jeszcze bardziej, gdyby Napieralski nie traktował siebie tak strasznie serio.

W Islandii trwa obecnie dyskusja, co jest przyczyną sukcesu założonego zaledwie pół roku temu ugrupowania Najlepsza Partia. Zdaniem jednych specjalistów, wyborcy po prostu uznali działalność tej partii za dowcip, który tak im się spodobał, że udzielili poparcia jego autorom. Zdaniem innych, przyczyną sukcesu było raczej to, że wyborcy tego dowcipu nie zrozumieli, gdyż był słaby, i poparli partię na serio, ze względu na atrakcyjny program. Jeśli rację mają ci drudzy, byłby to dowód na to, że z dowcipami trzeba być szalenie ostrożnym, bo nawet słaby i niezrozumiały dowcip może doprowadzić do bardzo zabawnych skutków, takich jak przejęcie władzy.

Wyniki wyborów w Rejkiawiku powinny być krzepiące dla polskich komików i satyryków, bo dowodzą, że na kiepskim i niezrozumiałym dowcipie można naprawdę daleko zajechać. Niektórzy z tych komików od lat wymyślają dowcipy, które nie są śmieszne, chociaż trzeba przyznać, że na razie jeszcze nie są na tyle niezrozumiałe, żeby za ich pomocą dało się wygrać jakieś wybory. Oczywiście rodzi to zrozumiałą frustrację, dlatego trudno się dziwić, że część zdesperowanych satyryków usiłuje wziąć się do prowadzenia działalności politycznej na poważnie. Co ciekawe, dopiero ci bywają naprawdę zabawni, a ich teksty powodują obfitą kupę śmiechu.

Czytaj także

Ważne tematy społeczne

W nowej POLITYCE

Zobacz pełny spis treści »

Poleć stronę

Zamknij
Facebook Twitter Google+ Wykop Poleć Skomentuj